Tsvey – O
Jarek Szczęsny:

Trzy razy „bez”.

SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.



Romans – Romans

Przyszli, zobaczyli, zwyciężyli.

Działający od połowy minionej dekady w Nowym Jorku klub The Bunker zyskał szybko sławę jednego z najciekawszych miejsc promujących nową elektronikę w Ameryce. Zadecydował o tym przede wszystkim jego program, skupiający niczym w soczewce najważniejsze zjawiska współczesnego techno i jego pochodnych. Nic więc dziwnego, że dwa lata temu szefostwo klubu uruchomiło swoją własną wytwórnię płytową.

Początkowo jej działalność skoncentrowana była na winylowych dwunastocalówkach. Wszystkie miały tę samą szatę graficzną i zawierały świetną muzykę, bez względu na to, czy firmowali ją weterani w rodzaju Dereka Plaslaiko i Atoma Hearta czy ich młodsi następcy, jak Marco Shuttle lub Løt.te. Z czasem The Bunker New York zdecydował się również na publikację albumów – i nowy zestaw nagrań projektu Reagenz pod tytułem „The Periodic Table” potwierdził, iż była to ze wszech miar słuszna decyzja.

Drugi album w katalogu amerykańskiej tłoczni firmuje duet Romans. Kryją się za nim dwaj producenci młodego pokolenia: Gunnar Haslam z Nowego Jorku i Tin Man z Wiednia. Ich przypadkowe spotkanie dwa lata temu pokazało, że obaj dzielą ze sobą podobną wrażliwość, sposób pracy w studiu, a także rzadkie na scenie klubowej upodobanie do formatu albumu. Nic więc dziwnego, że po zrealizowaniu dwóch singli – „Romans” i „Ambulare Aude” – prezentują nam teraz swój pełnowymiarowy debiut zatytułowany oczywiście po łacinie – „Valare Aude”.

Świetnie wypada w ich wykonaniu majestatyczne deep techno o zwalistym brzmieniu, w którym jest miejsce zarówno acidowe wariacje, jak i ambientową elektronikę („Cirta” i „Sitifis”). Kiedy potrzeba, potrafią jednak dorzucić węgla do pieca – i zaserwować mocniej brzmiące killery o galopującym pulsie i rozwibrowanych arpeggiach („Zarai” i „Markouna”). Nie obce są im również lżejsze rytmy wywiedzione z minimalowej wersji house’u, czego efektem kompozycje łączące kruche bity z oniryczną elektroniką i nocnym nastrojem („Legia” i „Aquila”). Nie brak tu też eksperymentalnych nagrań – bliskich nowoczesnej wersji kosmische musik („Locria” i „Cyrene”).

Obaj producenci celują w tworzeniu przestrzennej i panoramicznej muzyki, której głównym wyznacznikiem są syntezatorowe improwizacje. Trochę ich materiał przypomina dokonania wspomnianego wcześniej projektu Reagenz lub spokrewnionego z nim tria Magic Mountain High – ale ma znacznie bardziej klubowy charakter i mocniej jest napiętnowany typowym również dla solowych nagrań Tin Mana i Gunnara Haslama wykorzystaniem Rolanda TB303. Tak czy siak – „Valare Aude” to świetna płyta, która w perfekcyjny sposób łączy surową energię techno i house’u z nastrojowością ambientu w nowoczesnej formule.

The Bunker New York 2016

www.thebunkerny.com

www.facebook.com/TheBunkerNY

www.facebook.com/Gunnar-Haslam-613213595372426

www.facebook.com/tinmanofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. jędrek

    zgadzam się romans wypełnia przestrzeń pomiędzy reagenz [ spokój ] a mmh taki freestyle – tu bardziej jak dla mnie w stronę plastikmana czasami [ tego starszego i zajebistego ] – dobra płyta i mało kasy w portkach !!! 🙂