Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.



Filipe Felizardo & Margarida Garcia – Limbo

Portugalskie improwizacje

Każdy kończący się rok sprzyja wszelkim muzycznym podsumowaniom i bardzo często pozwala także dotrzeć do albumów, z różnych przyczyn pominiętych lub odłożonych na potem. Kiedy dwa lata temu, pochodząca z Lisbony  Margarida Garcia, dała upust swojej wyobraźni we wspólnych gitarowych eksperymentach z Thurstonem Moorem, obiecałem sobie śledzić jej dalsze artystyczne kroki z uwagą. Ubiegły rok przyniósł bardzo interesującą kolaborację z Manuelem Mota, a kończący się zaskoczył jeszcze bardziej, choć niewiele brakowało a o „Limbo” zupełnie bym zapomniał.

Wydawnictwo, którego zawartość chciałbym przybliżyć, miało swoją premierę na początku bieżącego roku w szwajcarskim Dead Vox. Czarna matowa kaseta i tak samo ciemna okładka z białym szkicem autorstwa Margaridy, zdradzają posępną zawartość niespełna czterdziestominutowej taśmy. Przy bliższym poznaniu obu stron kasety, noc wydaje się nie tylko ciemniejsza niż zwykle ale i wyjątkowo pochmurna. „Limbo_A” rozpoczyna się od partii bardzo nisko osadzonych, basowych dronów, które po kilku chwilach zaczyna przeszywać wyżej strojona gitara Felizardo. Instrumenty przetwarzane są na różnorodne sposoby, brzmienia gitar łamią się, ogłuszają nagłym zgiełkiem lub basową otchłanią. Szarpnięcia strun wyraźnie pozwalają dominować gitarom pomiędzy sobą, po to tylko, aby po krótkiej chwili nastąpiła kolejna zmiana ról. Nieustająca walka o wyższość gitary elektrycznej nad basem przenika także na stronę B. Zasadniczy trzon zarówno pierwszej jak i drugiej kompozycji, tylko z pozoru wydaje się statycznie basowym i ociężałym wnętrzem potężnego dźwiękowego masywu. Kolejnych przeobrażeń o subtelnym ale konsekwentnym charakterze, jest tu całe mnóstwo. Gitarowy zgiełk roztacza potężne, transowe kręgi i absorbuje uwagę słuchacza w stu procentach.


Z pozoru trudno uwierzyć, że funkcjonujące z dala od melodii i rytmu, improwizowane, mroczne kompozycje zawarte na „Limbo”, powstały w słonecznej Lizbonie. Dla wtajemniczonych, to tylko potwierdzenie faktu, że na Półwysep Iberyjski warto mieć oko, muzyka improwizowana ma się tam bowiem wyjątkowo dobrze. Potwierdzeniem tych słów, niech będzie artystyczny dorobek – wciąż aktywnego i nieustannie poszukującego akordeonisty – Alfredo Costa Monteiro, który w przeszłości nagrywał także ze współautorką opisywanego albumu. Można powiedzieć, że jedna z wielu artystycznych współpracy na drodze Margaridy Garcii dopełniła się. Przypuszczam, że studyjne spotkanie z Felipe Felizardo ma charakter jednorazowy, bez większych szans na kontynuację, czy wcielenie koncertowe. Uczciwie przyznać trzeba, że starcie dwóch, doświadczonych osobowości przyniosło w tym wypadku wyjątkowo przyswajalny rezultat.

01.02.2016 | Dead Vox

www.deadvox.bandcamp.com/album/limbo
www.deadvox.com

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.