Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.



DeepChord – Auratones

Małe zmiany, inna muzyka.

Właściwie wszystko wiemy o Rodzie Modellu: że zaczynał pod koniec lat 80., współpracując z wytwórnią Silent, publikującą ambient i industrial, że potem powołał w Detroit wytwórnię DeepChord, której nakładem realizował chropowate dub-techno, że wreszcie ze Stephenem Hitchelem założył duet Echospace, który nagrał chyba najlepszą płytę w tym gatunku – „The Coldest Season”. Właściwie świetnie znamy również jego muzykę, którą obdarza nas nader często, w ostatnich latach współpracując ze szkocką tłocznią Soma, akurat obchodzącą swe  ćwierćwiecze. A mimo to z radością sięgamy po każdą jego kolejną płytę.

Piąty krążek amerykańskiego producenta dla tejże wytwórni pozornie zawiera wszystko to, co przynosiły jego wcześniejsze wydawnictwa. A jednak ktoś osłuchany w nagraniach Modella, zauważy tu pewne ważne nowinki. Tym razem w kompozycjach z „Auratones” jest przede wszystkim więcej melodii niż zazwyczaj. Ich kumulacją są tu dwie umieszczone niemal we wstępie i podobne do siebie kompozycje: „Lagonda” i „Varansai”. Ich centralnym motywem są „nawiedzone” partie klawiszy, tworzące ezoteryczną melodykę, oczywiście osadzoną na galopującym rytmie rodem z dub-techno.

Druga nowość to ludzki głos. Modell sięga po niego przede wszystkim w „Portofino”, gdzie zredukowany do stłumionego bitu puls wprowadza na płytę wokalne preparacje, układające się w niezwykły refren. Z kolei w przykrojonym do ambientowej formuły „Azure” raz za razem uderzają fale splecione jakby z partii nieziemskiego chóru. Zresztą o ile pierwsza część płyty ma bardziej taneczny charakter, tak jej finał, zaczynający się od wyciszonego „Roca 9”, okazuje się być zwrotem w stronę najbardziej mistycznej wersji dub-techno, ogniskując się w dwóch przejmujących kompozycjach – „Devil Ray” i „Signals”.

Pewnie jest wielu takich, którzy kręcą nosem nad (nad)produktywnością Roda Modella. Ale oni przecież nie muszą sięgać po kolejny jego album. Jest bowiem przecież wielu takich, którzy na kolejne wydawnictwo amerykańskiego producenta czekają z utęsknieniem. I oni na pewno znajdą dla siebie wiele dobrego na „Auratones” – zarówno tego, do czego już wcześniej ich przyzwyczaił szef DeepChord, jak i tego, co wzbogaca jego twórczość o nowe elementy. A przecież to nie koniec – i jak można się domyślić Rod Modell jeszcze nie raz zaskoczy nas kolejnymi swymi wariacjami na temat idiomu dub-techno.

Soma 2017

www.somarecords.com

www.facebook.com/SomaRecords

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. embe

    jak dla mnie trochę przegalopowany produkcyjniak, poprzedzająca epka była lepsza