Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



Cid Rim – Material

Per(c)fect!

Pogranicza nowoczesnego jazzu i eksperymentalnej muzyki elektronicznej w Wiedniu brzmią naprawdę dobrze. Wszystko dzięki osobie Clemensa Bachera, który zaprawdę powiadam wam, jest wirtuozem bębnów i talerzy. Album długogrający wydany dzięki szkockiej LuckyMe, ujrzał światło dzienne 10 listopada (cd) a od 20 grudnia będziemy mogli cieszyć się woskiem. Sprawdźmy tę perkę!

Intro w postaci „Clay” wprowadza mnie w świat muzyki Austriaka, gdzie ciężkie akordy pianina mieszają się z acidowymi akcentami rodem z pracowni alchemika. Jeden szelest, drugi szelest, wznoszący się syntezator i jest! „Surge”. Maksymalnie skondensowane syntezatorki drżą niczym zamarznięte nici. Linia basowa tętni jak po łyku esspresso, by chwile później wprowadzić połamaną, arytmiczną, acz genialną perkusję Cida. Ozdobniki unoszą się nad tym szamanem dźwięku, a eksplodujące talerze obrazują kłębiące się w jego głowie pomysły na kolejne dźwięki.

„Zünder” leci na funku niczy Bootsy Collins. Linia basu wyściela cały rejestr utworu, co w połączeniu z zacinającymi i szeleszczącymi hi hatami Bachera brzmi jak pękający lód w szklance dobrej whisky. Spiętrzone akordy syntów łączą się z fuzyjnymi dźwiękami instrumentów natywnych i zglitchowaną harmonijką, a ja zamawiam drugiego drinka.

„Repeat” to kandydat na festiwalowy hit. Podobnie jak przy „Surge” mamy do czynienia ze wzbierającą burzą oraz efektem crescendo. Głos Samanthy Urbani uprzyjemnia laserowo wystrzeliwane werble oraz potężne pasma kosmicznych syntezatorów. Na niektóre dźwięki nałożono filtr delay oraz echo, co ostatecznie wprowadziło element hipnotycznego transu. Ambientowa etiuda „Genesung” jest błogim dotykiem niebiańskich padów, które koją naszą duszę.

„Serra Serra” inwokuje niemal barokowym wstępem, by ostatecznie przemienić się w hybrydę dawnego brzmienia z utrzymanym w groove klimatem. W „Mouches Volantes” Cid poddaje dźwięki dalszej dekonstrukcji. Tym razem szalone i zaczepne akordy Hammonda, łączą się w tańcu z nonszalanckim szarpnięciem gitarowych strun.

Równoległe pasma przestrzennych syntezatorów towarzyszą nałożonym na siebie męskim wokalizom, które wyśpiewują „The moon is shinning in Your Eyes” kończąc naprawdę świetną produkcję utworem „One Last Night”

LuckyMe | 10.11.2017 (CD) | 20.12.2017 (Vinyl)

Cid Rim FB

LuckyMe FB

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Marcin

    Zgadzam się..rzecz wybitna..