Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Daniel Avery – Slow Fade EP

Detal na słuchawki.

Po pięciu latach od debiutanckiego (i jak do tej pory jedynego) longplaya, brytyjski producent i DJ serwuje nam materiał bardzo zróżnicowany, tym bardziej, że skompresowany do czterech utworów. Wydanie „Slow Fade” jest zbieżne z zapowiedzią nadchodzącego nowego albumu, który będzie zatytułowany „Song for Alpha”, z planowaną datą wydania na 6 kwietnia 2018r.

W ogólnym rozrachunku, Avery odstawia na bok, tak mocno podkreślane na „Drone Logic”, tech-housowe zagęstniki na rzecz bardziej monochromatycznych, bardziej stonowanych i zaszronionych brzmień.

Otwierający Epke „Slow Fade” (jedyny utwór z czterech, który znajdzie się na przyszłym albumie muzyka) to spokojny, przestrzenny deep house, w którym oprócz niskich tomów i delikatnych hi hatów, dostajemy leniwie sączący się podkład, który może przywoływać skojarzenia z dawnymi kawałkami Aphex Twina.

Numer dwa – „After Dark” to jedyny, stuprocentowo ambientowy moment na „Slow Fade”. Jest przefiltrowany mocno zauważalnym, poszarpanym szumem, co nadaje bardzo szorstką strukturę całości. Obcujemy z czymś co można nazwać brudną harmonią zatopioną w ciemnym i zimnym uniwersum. Avery stawia na hipnotyczne oderwanie się od zewnętrznego świata, odcięcie od źródeł światła i zostanie tylko z dźwiękiem.

Jego następca – „Radius”, mimo obecnej kruchej i subtelnej perkusji, nadal trzyma nas w sennej i chłodnej atmosferze, która w dużej części ulotni się dopiero w ostatnim numerze zatytułowanym „Fever Dream”. Avery zostawia nas z mrocznym, gęstym i metalicznym techno. Transowa repetytywność generuje poczucie izolacji i sensualnego odłączenia. Efekt ten jest wzmocniony reverbem z ziarnistym charakterem pogłosu.

Czekamy na więcej w kwietniu.

Daniel Avery

19.01.2018 | Phantasy Sound

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.