Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



Northaunt – Istid III

Marznąca woda.

Jeśli Norweg bierze się za muzykę ambientową to nie można się spodziewać zbyt wiele ciepła z niej płynącej. Szczególnie jeśli tym Norwegiem jest Hærleif Langås kryjący się pod pseudonimem Northaunt. Dodajmy do tego, że ten działający od 1996 roku twórca, zdecydował się wydać swój najnowszy album w wydawnictwie, które specjalizuje się w mrocznej i mroźnej odmianie ambientu. Ostatnio mogliśmy się o tym przekonać słuchając płyty Havenaire „Rabot”. Pobieżny rzut okiem na okładkę „Istid III” nie pozostawi złudzeń co do jej natury. Poza oczywistością, która się z tego wyłania, dostajemy jednak coś ekstra, a mianowicie izolację. Kompletną.

Mogę się jedynie domyślać, że Langås musi lubić samotność od pewnego czasu, gdyż wychwycenie dźwięków natury i wkomponowanie ich w strukturę muzyczną, musiało wymagać pewnego doświadczenia. Od samego początku jesteśmy blisko natury. Już w „Part I” słychać przelewającą się wodę i powiew mroźnego wiatru. Naturalne instrumenty są tu równie istotne co syntetyczne. W „Part III” udaje się uzyskać coś na kształt melancholii na biegunie. Dwie pierwsze części to swoista drętwota w obliczu epoki lodowcowej. Twórcy udało się oddać pustkę otaczającą go ze wszystkich stron.

Dobrze, że ostatnie dwa utwory jakoś rozgrzewają. „Part IV” daje okazję do kojącej medytacji. Na koniec natrafiamy nawet na coś w rodzaju zagubionej transmisji w postaci męskiego głosu. Najciekawiej robi się na sam koniec w części piątej. Nastrój zmienia swój charakter na podniosły. Muzyczne plany ewidentnie rozszerzają swój obszar działania. Pojawiają się nawet partie keyboardu. Nie zmienia się tylko poczucie wyobcowania. Powolny, przygaszony, ciemny ambient idealny przy temperaturach poniżej zera.

Glacial Movements | 2018

Strona Northaunt

Bandcamp

FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.