Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.



E. Ruscha V – Who Are You

Przywołując ducha new age.

Jeśli ktoś słuchał alternatywnego rocka w latach 90., na pewno zwrócił uwagę na dwie amerykańskie formacje – Medicine i Maids Of Gravity. Łączyła je nie tylko skłonność do psychodelii, ale też postać gitarzysty. Eddie Ruscha był synem słynnego amerykańskiego malarza epoki pop artu, który w przeciwieństwie do swego ojca, postanowił wyrażać siebie nie za pomocą farby, ale dźwięków.

Kiedy granie rocka go znudziło, rozsmakował się w elektronice. Początkowo współtworzył niezliczoną ilość projektów z podobnymi mu freakami z Los Angeles, by wreszcie na początku tej dekady powołać do życia własny – Secret Circuit. W ciągu czterech lat działalności zrealizował on kilka albumów, które przyniosły ekscentryczną mieszankę muzyki tanecznej i instrumentalnej, podaną w formule typowego dla lat 80. new age’u.

„Who You Are” to pierwszy album artysty pod własnym imieniem i nazwiskiem. Stąd zapewne bardziej intymny charakter znajdujących się na nim utworów. Najbliżej im do formuły klasycznego stylu Balearic: dubowe pulsacje niosą tu jazzowe dźwięki saksofonu, które łączą się z subtelnymi partiami gitary i kosmicznymi pasażami syntezatorów, tworząc relaksacyjną muzykę, która tchnie tropikalnym żarem, raz za razem przełamywanym nadmorską bryzą.

Eddie Ruscha V użył do stworzenia tego materiału całej baterii oldskulowych syntezatorów ze słynną Yamahą CS-80 na czele. Nic więc dziwnego, że płyta brzmi jakby była nagrana w połowie lat 80. Wtedy tego rodzaju muzyka była traktowana z dużym dystansem. Dziś – została wreszcie doceniona, dzięki czemu wracają do nas choćby płyty Gigi Masina. Ruscha całkiem dobrze poradził sobie z przywołaniem jej ducha, serwując ponad pół godziny muzycznego odpoczynku.

Beats In Space 2018

www.beatsinspace.net

www.facebook.com/beatsinspace

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.