Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Coldgeist – Unknown Bodies

Piękno w mroku.

Francja nie kojarzy nam się z mrokiem. Wszak panowie z Daft Punk zrobili wiele, aby ich ojczyzna stała się symbolem radosnej muzyki tanecznej. Ale jednak i nad Sekwaną są miejsca, gdzie nie dociera słońce. Wszak to tam narodziły się najbardziej drastyczne filmy w ostatnich dekadach, jak „Nieodwracalne” Gaspara Noe czy „Martyrs” Pascala Augiera, układające się w nurt zwany „New French Extremity”. Nie brak we Francji również depresyjnej muzyki – a szukać jej można choćby na płytach wytwórni Desire, której artyści z powodzeniem łączą post-punk z elektroniką.

W podobnym klimacie utrzymana jest twórzość projektu Coldgeist, za którym stoi francuski producent z Rennes. Zadebiutował on na początku bieżącej dekady, serwując mocne electro i techno, w którym przeglądała się jednak niczym w zwierciadle tradycja muzyki z lat 80. Eksperymentalne podejście do tego rodzaju grania, zaprezentowane na wydanych przezeń własnym sumptem płytach „L’Incal” i „Ce Qui Est En Haut” z 2015 roku, sprawiły że zwrócili nań uwagę szefowie cenionej wytwórni Dement3d z Paryża. W efekcie Coldgeist debiutuje teraz w jej barwach.

Już wydana w 2013 roku przez projekt EP-ka zatytułowana „Unkonwn Pleasures” wskazywała, że jego lider inspiruje się w bezpośredni sposób grupą Joy Division. I rzeczywiście – słychać to również na „Unknown Bodies”, gdzie wokal brzmi tak, jakby dobywał się z grobowej krypty. To nie znaczy, że nie ma w nim melodii – przeciwnie, w takim „Secluded” smutny refren jest tak wyrazisty, że wręcz chwyta za serce. Niby są to bowiem piosenki – ale zaaranżowane na elektroniczną modłę, bez partii gitar, skoncentrowane za to na pneumatycznych rytmach, dronowych basach i fabrycznych pogłosach.

O ile wcześniejsze dokonania Coldgeist miały eksperymentalny charakter, to tak czy siak lokowały się w formule techno. Tutaj francuski producent zrywa z tego rodzaju więzami, pozwalając sobie na stworzenie czegoś, co można by nazwać elektroniczną wersją klasycznego post-punka. I trzeba przyznać, że czerpiąc inspirację zarówno z muzyki lat 80., jak i z tego, co teraz dzieje się na scenie nowych brzmień, potrafi on stworzyć niezwykle sugestywną muzykę, emanującą szlachetnym pięknem i dekadenckim wdziękiem.

Dement3d 2018

www.facebook.com/coldgeist

www.dement3d.fr

www.facebook.com/DEMENT3D

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.