Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.

Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.



Fahrland – Mixtape Vol. I

Domowe melodie.

Alexander Geiger dał się poznać w minionej dekadzie na dwu zupełnie różnych polach muzycznych. Jako Nass serwował modny wówczas minimalowy tech-house dla klubów. Z kolei pozostając przy swym prawdziwym nazwisku, nagrywał oryginalny synth-pop do domowego odsłuchu. Znacznie ciekawsze efekty osiągnął na tym drugim polu – czego dowodem był choćby jego jedyny album „Out Of Tune”, wydany w 2005 roku przez popularną wtedy kolońską wytwornię Firm.

Po opublikowaniu kilku kolejnych EP-ek, Geiger zakończył działalność pod koniec zeszłego dziesięciolecia. Zajął się czymś innym – i powraca dopiero teraz z nową muzyką i pod innym pseudonimem. Fahrland to gęsto zalesiony obszar niedaleko Poczdamu. Tam artysta spędził swoje minione lata – i teraz taką właśnie nazwą firmuje premierowe nagrania, które powstały w tamtym rejonie. Jak one brzmią?

Najwięcej na „Mixtape Vol. I” stylowego synth-popu, zrealizowanego na ejtisową modłę. To przede wszystkim takie piosenki, jak „I Am Robot”, „Beggin” czy „Plastic People”, które z powodzeniem wskrzeszają ducha muzyki klasyków nurtu, jak Jacno czy Telex. Na tym jednak nie koniec. „Sky So High” to luzackie R&B, a „L And H” – zmyślny electro-funk. Album wieńczy wycieczka w stronę downtempo z lat 90. w uwodzących balearycznym klimatem „Windshield” i „Get Down”.

Debiutancki album kolońskiego muzyka pod szyldem Fahrland właściwie można by zbyć wzruszeniem ramion. Ot – w końcu trwający niewiele ponad pół godziny niezobowiązujący zestaw „domowych” melodii. Z drugiej strony większość nagrań z plyty ujmuje zawadiackim wdziękiem i hedonistycznym klimatem. Wystarczy tylko posłuchać najlepszego z nich – wpisanego w ramy breakbeatu „Yesterday”. Może jednak warto się na ten „Mixtape Vol. I” skusić?

Kompakt 2018

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze