The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who know”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



Tensal – Graphical

Dwie twarze.

Hector Sandoval rozpoczął tworzenie klubowej muzyki pod koniec lat 90. Już jego wczesne nagrania powstawały u boku kolegi po fachu – Valentina Corujo. Obaj panowie tworzyli bowiem dwa duety. Sandoval & Corujo specjalizował się w lżejszym tech-house’ie, a Exium – w mocnym techno. Z czasem okazało się, że obu Hiszpanom gra w duszach twardsza muzyka. Być może to dlatego Exium przetrwał próbę czasu, gromadząc na swym koncie kilkanaście EP-ek i trzy albumy, wydane przez tak cenione na rynku wytwórnie, jak Planet Rhythm, Warm Up, Pole Group czy prowadzoną przez duet Nheomę.

Ze swoimi solowymi produkcjami Hector Sandoval objawił się stosunkowo niedawno – bo zaledwie cztery lata temu. Przybrał wtedy pseudonim Tensal i założył własną tłocznię pod takąż właśnie nazwą. Jej nakładem ukazało się do tej pory kilka winylowych dwunastocalówek oraz jeden album artysty – „Disco Negro”. Muzyka Tensala została także dostrzeżona przez jego kolegów po fachu. Już pierwszy album Hiszpana – „Transmiciones Atlanticas” – został wydany przez prowadzony przez Developera Modularz. A od zeszłego roku pięciu serię EP-ek Hiszpana zaserwował duet Slam nakładem swej Somy.

Teraz tym śladem idzie nowy album Tensala. „Graphical” ma dosyć wyrazistą budowę. Pierwsza część jest znacznie ciekawsza. Tworzą ją cztery nagrania o nieoczywistej konstrukcji. Mamy tu rozwibrowane arpeggia („Belga”), melodyjne partie klawiszy („Santolaya”), wolne i spogłosowane bity („Roj0”) i kosmiczne tła („Convylsa”). Niby to techno, ale zdecydowanie pozbawione tanecznego potencjału. Pojawia się on dopiero w drugiej połowie zestawu. Tam najpierw dostajemy dwa killery o niemal industrialnym tonie („Polariex” i „Ego Aio”), a potem zimny minimal („PRUVI4” i „Mimix”), wypełniony zgrzytliwymi loopami.

Te dziesięć kompozycji to wizytówka Tensala – twórcy oddanego tradycyjnej formie techno, ale równocześnie lubiącego śmiało wykroczyć poza przyjętą estetykę. „Graphical” jest w tym kontekście realizacją przysłowia „aby był wilk syty i owca cała”. Coś ciekawego znajdą tu entuzjaści bardziej ilustracyjnej muzyki wywiedzionej z techno, jak również didżeje poszukujący nagrań z konkretnym przytupem do swoich miksów. Właściwie po serii EP-ek dla Somy, Sandoval mógł realizując ten album skoncentrować się wyłącznie na tym pierwszym wątku swej muzyki. Nie stało się tak – ale i bez tego album jest wart posłuchania.

Soma 2017

www.somarecords.com

www.facebook.com/SomaRecords

www.facebook.com/Tensalofficial-1013202902028441/

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.