ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.



Miman – Ulme

W krainie norweskich abstrakcji.    

Trzej młodzi muzycy Hans P. Kjorstad (skrzypce), Andreas Hoem Røysum (gitara, klarnet) i Egil Kalman (kontrabas, syntezator modularny) wyjechali zimą na kilka dni poza Oslo, do małego domku z kominkiem położonego w lesie, aby tam zarejestrować / wyimprowizować materiał na płytę „Ulme”.

Właściwie od pierwszych chwil czuć bardzo intymną atmosferę w ich nagraniach. Bardzo cenię ten rodzaj bliskości dźwięku, jaki wygenerowali Miman. Niby nie używają perkusji, ani instrumentów perkusyjnych, ale w kwestii rytmiki sporo się dzieje – różnego rodzaju uderzenia czy szarpnięcia, ale przede wszystkim świetnie się sprawdził syntezator modularny np. w „De Vises Club”. Wykorzystanie w ten sposób elektroniki przypomina mi dokonania innego norweskiego gitarzysty, improwizatora – Steina Urheima, o którym wielokrotnie pisałem na Nowej Muzyce („Strandebarm”, „Utopian Tales”, Stein Urheim & Mari Kvien Brunvoll), łączącego w podobny sposób brzmienia akustyczne z modularnymi systemami (u Steina tworzy je Jørgen Træen).


Miman, podobnie jak Urheim, wędrują w głąb muzyki tradycyjnej (np. norweskiej, brytyjskiej, indyjskiej), czyniąc z niej pewien rodzaj „podłoża”, na które „wylewają” bogatą paletę swobodnie improwizowanych dźwięków wyrastających niczym grzyby widoczne na magicznej okładce „Ulme”, będącej obrazem autorstwa norweskiego malarza, rysownika i grafika – Mortena Juveta. Niemniej magiczna i abstrakcyjna jest także sama twórczość Miman. Ciekawe, w jaką stronę pójdą ci trzej muzycy, choć „Ulme” sugeruje, że są na właściwej drodze i wiedzą jak się po niej poruszać.

20.04.2018 | Motvind Records

 

Strona Miman »Strona Motvind Records »

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze