Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Sehno – Vitra

Kooperacja polsko – japońska.

Mówiono kiedyś, że mamy zostać drugą Japonią. Nie będę oceniał czy lub w jakim stopniu nam się udało lub też nie, ale jedno stwierdzić można, że muzyka japońskich twórców znajduje u nas odbiorców. Być może z tego powodu krajowy wydawca Fundacja Kaisera Söze zdecydował się wydać płytę dwóch wykonawców pochodzących z Japonii. Co prawda materiał został zarejestrowany w Berlinie, ale już masteringiem zajął się Michał Kupicz. Duet sehno tworzą Shingo Inao oraz Masaya Hijikata.

Shingo zajmuje się eksploracją dźwięków opartych na sensorach ruchu. Innymi słowy czynnik ludzki jest tu ważniejszy, niż syntetyczna materia. Dodatkowo w zakres jego zainteresowań należy wpisać przestrzeń i funkcjonowanie w niej dźwięku. Z kolei Masaya specjalizuje się w japońskim tańcu butoh. Woli nie ujarzmiać muzyki, a dać jej swobodę ponadgatunkową co w konsekwencji prowadzi nas do muzyki improwizowanej. Na albumie zajął miejsce za zestawem perkusji akustycznej. Natomiast Shingo zajął się grą na fortepianie i elektroniką.

Idea całości zawiera się w dialogu jaki obaj wykonawcy ze sobą prowadzą. Interesującym zabiegiem jest, że został on poprowadzony w odizolowaniu od siebie obu muzyków. Nie widzieli się w trakcie sesji. Nie umawiali się wcześniej co do tematów muzycznych. Przebywając w osobnych pomieszczeniach studia nagrań, mieli zdać się na swoje instynktowne reakcje. Rezultat jest więcej niż zadowalający. To intymna muzyka, która ma w sobie wbudowaną nerwowość. Wywołuje uczucie kojące, ale potrafi też wywołać gęsią skórkę.

Pomimo wielu dobudówek elektronicznych, muzyka duetu płynie swobodnie bez żadnych tam. Elektronika, sterowana ludzką ręką, nie przeszkadza melodii („Setast”). Zdarzają się momenty bardziej zrywne („Ndiayifene”), ale nie burzą całości. Panowie korzystają też z ambientowych form, które mają być podłożem ich improwizacji. Czyste, niemal sterylne brzmienie niesie w sobie sporo przestrzeni. Upodobałem sobie wieńczący dzieło utwór „Gaodil” z uwagi na najbardziej nieoczywisty charakter. Warto rozsmakować się w muzyce Sehno choćby z uwagi na jej nieprzeciętny wymiar duchowy.

Fundacja Kaisera Söze | 2018

Bandcamp
FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.