Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Wojtek Mazolewski Quintet – Polka

Wagon z jazzem.

Od dłuższego czasu w kotle z napisem „jazz” buzuje. Odnaleziony album Johna Coltrane`a, Kamasi Washington górujący nad wszystkimi, Shabaka Hutchings zrywający z posłuszeństwem, a Mats Gustafsson tworzący nowe na pograniczach. To na świecie, a w Polsce mamy istny rozkwit. Jest wydawca For-Tune ukierunkowanego na jazz, mamy pięknie wznowioną przez Polskie Nagrania w rękach Warner Music Poland reedycję klasyki Polish Jazz, która poszerza się o nowe wydawnictwa. Mamy też szereg młodych twórców, którzy albo mierzą się z legendą albo grają swoje. Wydaje się, że publiczność również chętniej słucha jazzu, nawet w formie dawniejszej. Brak Tomasza Stańko jest bolesny. Jednak ekspansywność twórców okołojazzowych takich jak Wacław Zimpel, bracia Oleś czy wydającego dla ECM Macieja Obary, dają wiele powodów do optymizmu.

Nie sposób wymienić wszystkich znamienitych twórców, ale mamy urodzaj taki, że tylko pakować wszystkich do wagonów i eksportować za granicę. Jednocześnie Ministerstwo Kultury obcina dotacje dla „Jazz Forum” (chodź tu, być może sytuacja się zmieni) i internetowego „JazzPRESS”. Tego zrozumieć nie potrafię, gdyż wszystko mamy gotowe. Nie trzeba też zatrudniać nikogo z Zachodu, żeby nam tu swoją twarzą przypominał o naszej wielkości, bo przecież mamy Krzysztofa Komedę. Tymczasem, bez wsparcia instytucjonalnego, na szerokie wody wypływa właśnie Wojciech Mazolewski. Jego „Polka” doczekała się wydania światowego w Whirlwind Recordings. Jest również wersja na winylu. O reakcji świata niech znaczą entuzjastyczne recenzje w DownBeat czy The Wire.

Długo trwa już przygoda Mazolewskiego z „Polką”. Wydana w 2014 roku w Polsce stała się sukcesem sprzedażowym. W 2016 wydana została mała płyta z wersją live niektórych utworów oraz wersja remixed przygotowana dla U Know Me Records. W międzyczasie w roku 2017 Mazolewski przygotował materiał dla Lanquidity Records, gdzie zawarł nowy utwór „London” oraz swoją wersję „Theme De Yoyo” słynnego Art Ensemble of Chicago. To również trafiło na światową wersję „Polki”. W kwestii personelu nic się nie zmieniło: na perkusjach grają Jakub Janicki i Michał Bryndal, na fortepianie gra Joanna Duda, saksofon jest w rękach Marka Pospieszalskiego, a Oskar Török dmie w trąbkę.

W nowej wersji nie ma coverów Nirvany ani Rage Against The Machine. Jest za to wspomniany „Theme De Yoyo”, z którym kwintet radzi sobie znakomicie. Poszatkowany na trzy części „London” też wypada świetnie. Widać, że zespół okrzepł i razi wręcz pewnością siebie. Kluczowym punktem pozostał dla mnie najbardziej porywający „PUNK-t Gdańsk”. Sympatycy odmiany free raczej nie znajduję tu za wiele dla siebie, poza małym wtrętem w „Berlinie”. Buzowanie energetyczne zapewni „Sunday”, a brzmieniem ukoi „Bangkok”. Na miarę słuchacza, powiedzmy środka, skrojony został „Paris”. Album zdecydowanie emanuje analogowym ciepłem. Jest połyskliwy i gładki bez zarzutu. Inteligentnie nawiązuje do jazzowej tradycji, a zespół ma lidera z silną osobowością i niemałymi zdolnościami. „Polka” będzie dobrą wizytówką polskiego jazzu na świecie. Na koniec, bo nie mogę się powstrzymać, mały wtręt. Brakuje mi tu tylko odrobinę więcej spontaniczności, głębi, chłodu i może posępności. Nie umniejsza to płycie, ale nie czyni najlepszą.

Whirlwind Recordings | 2018

Bandcamp
FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze