Wpisz i kliknij enter

Anna Meredith – Anno

Cztery pory roku remix.

Wszyscy to znają, a w każdym razie znać powinni. Dzieło Antonio Vivaldiego to jeden z najbardziej znanych motywów muzyki klasycznej. Myślę również, że każdy ma swoją ulubioną porę roku. Niezliczona ilość interpretacji, ale również prób nie tyle udoskonalania, a przetwarzania, przepisywania lub dekonstrukcji, odbyła się na tych utworach. Do grona twórców mierzących się z legendą dołączyła Anna Meredith. Jej dorobek robi wrażenie, ale mnie bardziej interesuje jej ciągłe poszukiwanie i niestronienie od awangardy. Ma na tyle talentu, że mogłaby sobie bezpiecznie tkwić w świecie akademickich orkiestr zdobywając poklask środowiska, ale to jej nie wystarcza. Co więcej, jak pisze w obszernym artykule Michał Wieczorek, za swoje śmiałe próby wyjścia poza utarte schematy, otrzymywała listy z pogróżkami. Tym bardziej warto posłuchać „Anno”, żeby samemu wyrobić sobie zdanie.

Najważniejsze, że udało się uniknąć porażki. Być może to mała zachęta, ale wyobrażam sobie sytuację, w której artystka mogłaby przekombinować lub dodać rzeczy zbędne. W przypadku tego albumu kompozycje Vivaldiego są poprzeplatane z utworami Meredith. Istotne jest to, że „Anno” dowodzi, że wplątywanie muzyki klubowej do dzieł klasycznych broni się. Na pewno zapamiętam atak ptaków na koniec „Dawn” z „Wiosny”. Kompozytorka w sposób płynny połączyła przejścia między partiami instrumentalnymi a elektronicznymi. Podkreślić należy, iż Scottish Ensemble wywiązuje się ze swoich zadań znakomicie. Z pewnością ta muzyka zyskuje w zderzeniu na żywo (po to była przygotowana strona wizualna). Natomiast w wersji bez obrazu można się zastanawiać nad sensem całego przedsięwzięcia, gdyż zabiegi Meredith nie czynią kompozycji Vivaldiego bogatszymi. „Anno” mogłoby być lepsze, a tak jest po prostu ciekawe.

Moshi Moshi | 2018

Bandcamp
FB







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy