Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.



Hilde Marie Holsen – Lazuli

Norweska trębaczka alchemizuje i ubarwia mrok.

Hilde Marie Holsen zadebiutowała trzy lata temu w katalogu Hubro płytą „Ask”, o której pisałem, że idealnie ochładza atmosferę, ale nie wystudza emocji, wręcz utrzymuje je w stanie niepewności i przyjemnego napięcia.

Na „Lazuli” odprawiają się iście alchemiczne eksperymenty z formą i brzmieniem, wyrastające z inspiracji obrazami malowanymi na szkle przez Tyrę Fure Brandsæter (tutaj możecie przeczytać wywiad Holsen z Brandsæter na temat jej prac i nie tylko) oraz minerałami stosowanymi do tworzenia pigmentu używanego w farbach. Każda z czterech kompozycji – „Orpimet”, „Eskolaite”, „Lapis”, „Lazuli” – odnosi się do konkretnego minerału. Czym jest choćby „Eskolaite”? To rzadki minerał tlenku chromu. Po raz pierwszy opisany w 1958 r. Jego nazwa pochodzi od fińskiego geologa Penttiego Eskoli (1883-1964).

Holsen z ogromnym wyczuciem wypuściła w świat niesamowicie intymne figury dźwiękowe i uwrażliwiła je przy zastosowaniu rozmaitych technik oddechowych na trąbce, a te z kolei poddał elektronicznej obróbce. Dźwięk wyłaniający się z jej trąbki szepcze, wzdycha, drży, skowycze, szumi, kołysze, usypia, niepokoi, prowokuje. „Lazuli” można porównać do niespiesznego i przemyślanego wypełniania płótna barwami, nastrojami, konturami czy przestrzeniami. Ekspresja Holsen nadała jej kompozycjom trójwymiarową i wieloskładnikową transowość (polecam wpuścić muzykę Norweżki do słuchawek). Kulminacja następuje w szesnastominutowym i wspaniałym utworze „Lazuli”, który zestawiam – jak i resztę materiału – bez żadnych wątpliwości chociażby z twórczością Jona Hassella.

Coś tak czuję, że „Lazuli” to jedna z tych tegorocznych płyt, która zaszyje się na dłużej w pamięci.

13.07.2018 | Hubro

 

Strona Facebook Hilde Marie Holsen »Słuchaj na Soundcloud »Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze