ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.



Shlømo – Mercurial Skin

Elektroniczna retromania.

Shaun Baron-Carvais objawił się jako Shlømo na klubowej scenie Paryża na początku tej dekady – i od razu dołączył do grona młodych producentów, którzy zaczęli w tamtym czasie współtworzyć nową falę francuskiego techno. Z jednej strony publikował swoje nagrania nakładem takich znanych tłoczni jak Delsin czy Wolfskull, a z drugiej powołał do życia wraz z dwoma kolegami po fachu własną wytwórnię – Taapion – by pomagać innym młodym talentom. O ile jako Shlømo serwował klubowe bity, tak pod własnym imieniem i nazwiskiem tworzył ambient, choćby występując na ubiegłorocznej edycji Atonal Festivalu.

Debiutancki album Francuza stanowi hołd dla elektroniki lat 90. Mamy tu przede wszystkim różne rodzaje IDM-u: raz pulsujący połamanymi rytmami („Low Key Love”), a kiedy indziej galopujący w takt metalicznego bitu o regularnym metrum („Mercurial Skin”), ale za każdym razem zanurzony w rozmarzonej elektronice („Ivory”). Jedynie sporadycznie muzyka nabiera tu mocy nowoczesnego techno – i jeśli już tak się dzieje, to otrzymujemy breakową wersję gatunku, typową choćby dla wytwórni Illian Tape i braci Zenker („Jager Mod”). Cały album spowija ambientowa mgiełka, bo te taneczne utwory poprzeplatane są ambientowymi miniaturami, nadającymi płycie  melancholijny ton.

„Ten album stanowi powrót do moich korzeni. Chciałem wyrazić na nim inspiracje z młodych lat. Odkryłem wtedy wytwórnię Warp i ich płyty z przełomu dekad. Teraz chciałbym złożyć hołd tym artystom, którzy byli dla mnie przewodnikami po muzyce elektronicznej” – mówi francuski producent. I rzeczywiście: większość jego autorskiego albumu opiera się na cudzych pomysłach brzmieniowych sprzed ponad dwóch dekad. Stanowi to idealną ilustrację tezy brytyjskiego krytyka, Simona Reynoldsa, głoszącego, że cała popkultura żywi się teraz przeszłością. Choć głównie chodzi o pop i rock, okazuje się, że proces ten dosięgnął również nową elektronikę. Co wcale nie pozbawia nas przyjemności płynącej z odsłuchu debiutanckiego albumu Shlomo.

Taapion 2018

www.taapion.com

www.facebook.com/taapionrecords

www.facebook.com/shloemo

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. abstrakt313

    co do tych powrotów … chyba najfajniejsze jest to że dzięki całej tej „awanturze” z latami 90 i powrotem na te brzmienia zyskują po prostu ludzie, fani i kolekcjonerzy – mogą sporo nadrobić dzięki repressom których jest całkiem sporo ……. niestety nie wszystkie są należycie wykonane … ale to już inna historia & bajka pozdrawiam

  2. jar3cki

    Wydaje mi się, że to kobiecy seks.

  3. Ja

    Co jest na Tym zdjęciu? Dwie dziewczyny plus ręka dziecka?🤤