Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.



Ian William Craig – Thresholder

Grobowa ekspansywność.

Ian William Craig zasadniczo jest twórcą ambientowym, ale szufladkowanie go nie ma większego sensu, gdyż cała magia skrywa się w chwilowych przebłyskach, których nie brak na właśnie wydanym albumie „Thresholder”. Równie dobrze mógłbym pisać o nim jako o wokaliście lub przedstawicielu współczesnej muzyki dronowej. W kwestiach zasadniczych pozostaje on Kanadyjczykiem oraz czerpie inspirację z twórczości Williama Basinskiego czy Fennesza. Najcenniejsze co daje jego muzyka to bezwzględne poczucie spokoju, opanowania czy kontemplacji. Tego nigdy w nadmiarze.

Konsekwentnie trzyma się połączenia operowych śpiewów z ambientowym tłem bądź lo-fi noise`oymi podkładami. Z opisu może wynikać, że muzyka Craiga jest chłodna lub nieobecna, ale to nieprawda. Wystarczy posłuchać „The Last Wesbrook Lament”, żeby połapać się o co w tym chodzi. Twórca wykorzystuje harmonie w sposób bardziej stonowany, a wokale idą w stronę bardziej sugestywną jak w „TC-377 Poem”. Sam album jest pomyślany jako szerokie spektrum od ciszy po momenty spektakularnie przytłaczające. Czasem udaje się to wszystko zamknąć w jednej kompozycji („Discovered in Flat”).

„Idea for Contradiction 1” sprawia, że nie potrzeba słów, aby wyrażać emocje czy budować nastrój. Cały utwór, nagrany w zamkniętej i wysokiej przestrzeni, wybrzmiewa najczyściej. Głos Craiga wybrzmiewa bez dodatków, a niemal sakralna aura potęguje smutek. Zupełnie inaczej ty wychodzi w „And Therefore the Moonlight”. Tu głos wokalisty zostaje zepchnięty do głębokiego dołu, a całość pokrywa niewyraźna nostalgia. Na pewno eteryczność i delikatność są cechami spójnymi dla pracy zawartej na albumie. Słychać to już od pierwszego „Elided”.

Zdarza się, że Ian William Craig pogrubia swój styl, jak czyni to w „Idea of Contradiction 2”. Niezmywalna sakralność znów daje o sobie znać niczym wyrzut sumienia dla nie-świętych czasów. Niewiele mechanizmów obronnych uchronić nas może przed wpływem  „Thresholder”. „Some Absolute Means” wybija się ponad przeciętność i wkręca w ucho. Grobowa ekspansywność „The Last Wesbrook Lament” angażuje moje myśli bez końca. Przemyślana forma, krótki czas trwania oraz analogowy szum sprawiają, że trudno będzie przejść do porządku dziennego nad tym albumem. Z wyrokami o jego arcydzielności pewnie bym się wstrzymał, ale zachwyt pozostanie.

130701 | 2018
Bandcamp

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze