BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?



Waajeed – From The Dirt

Cała tradycja „czarnej” muzyki w formie klubowych killerów.

Działający w Detroit kolektyw Slum Village był pod koniec lat 90. wylęgarnią hip-hopowych talentów. To właśnie tam zaczynał legendarny producent JDilla. Jednym z jego kolegów był w tamtym czasie Robert O’Bryant znany dziś jako Waajeed. Po rozstaniu ze Slum Village dał się on w minionej dekadzie poznać przede wszystkim z działalności duetu Platinium Pied Pipers, specjalizującego się w soulu i funku. Klubowa gawiedź dowiedziała się o jego istnieniu tak naprawdę dopiero w ostatnich latach, kiedy pod takimi szyldami jak Church Boy Lou czy Electric Street Orchestra zaczął serwować ghetto tech.

„Dorastając w Detroit, od poniedziałku do czwartku siedziałem z JDillą i Slum Village w studiu. W piątek i sobotę tańczyłem całą noc podczas imprez Theo Parrisha. A w sobotę wcześnie rano szedłem do kościoła z moim pastorem. To jest moje brzmienie. To jest brzmienie Detroit” – deklaruje czarnoskóry producent. Potwierdzeniem jego słów były ostatnie dokonania pod pseudonimem Waajeed. EP-ki nagrane dla Sound Signature i Planet E, a także dla własnej wytwórni Dirt Tech Recks, objawiły samorodny talent weterana z Motor City do tworzenia korzennego deep house’u. Podsumowaniem tych doświadczeń jest album „From The Dirt”.

Niczym Moodymann i Theo Parrish również Waajeed skupia się na głębokich i masywnych bitach, które jedynie od czasu do czasu ozdabiają tribalowe efekty („I Ain’t Safe”) lub euforyczne klaskanie („After You Left”). Tak skonstruowane podkłady rytmiczne stanowią bazę dla bogatych aranżacji poszczególnych nagrań. Mamy tu typowe dla Terrence’a Parkera melodyjne partie piano („From The Dirt”), acidowe efekty („Power In Numbers”), ciepłe klawisze („Make It Happen”) i gospelowe („I Just Wanna Tell”) lub jazzowe („My Fathers Rhythm”) loopy spod znaku Floorplan i Underground Resistance. A tę gęstą siatkę organicznych dźwięków ozdabiają wokalne partie soulowych śpiewaków („Things About You”).

W dziesięciu nagraniach z „From The Dirt” nie ma właściwie niczego, czego wcześniej nie słyszelibyśmy w muzyce z Detroit. Waajeed potrafi jednak z tych klasycznych elementów stworzyć w pełni własną układankę dźwiękową. I to taką, która wzbudza podziw dla jego kompozytorskich i aranżacyjnych talentów. Jak to najczęściej bywa w muzyce z Motor City, tak i nagrania Waajeeda emanują wyjątkowo pozytywną energią, o jaką dziś coraz trudniej u producentów z Europy. To oczywiście taneczne granie czystej wody – ale słychać w nim całą „czarną” tradycję muzyczną ostatnich dekad. Pod ręką Waajeeda zamienia się ona w same klubowe killery.

Dirt Tech Reck 2018

www.dirttechreck.com

www.facebook.com/DIRTTECHRECK

www.facebook.com/waajeedmusic

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    Więcej takich propozycji 🙂 !!!!!