LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło… Minęło dziesięć lat od ich ostatniego albumu „Immolate Yourself” (przez wielu uważanego za ich ostatni za sprawą tragicznej śmierci Charlesa Coopera – połowy duetu Telefon Tel Aviv). To całkiem sporo czasu. Wraz z nieuniknioną […]

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.



Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Minęło dziesięć lat od ich ostatniego albumu „Immolate Yourself” (przez wielu uważanego za ich ostatni za sprawą tragicznej śmierci Charlesa Coopera – połowy duetu Telefon Tel Aviv).

To całkiem sporo czasu. Wraz z nieuniknioną transformacją w solowy projekt, dostajemy po tych wszystkich latach nowy album. Bardziej stonowany, mroczniejszy i jak na poprzednie wydawnictwa raczej surowy.

Całość ubrana w ambientowy, ciemny, nokturnowy garnitur bardziej zbliża się do stylistyki delikatnego, zmysłowego IDMu, a bardziej podkreślane na poprzednich albumach elementy electro-popowe, na „Dreams Are Not Enough” stają się jedynie warstwą podskórną, słyszaną jakby z oddali, z innego wymiaru. Ta muzyka ma w sobie coś kosmicznego. Może dlatego, że mocno odczuwalna jest w niej przestrzeń.

Tak się właśnie zaczyna – leniwie, niczym w stanie nieważkości. Z sekundy na sekundę zaczynają być odpalane kolejno, niespiesznie silniki. Taki właśnie jest „I dream of it often”, otwierający album utwór.

Warty uwagi jest kawałek „a younger version of myself”. Słychać w nim mocno dawny Telefon Tel Aviv. Na tle reszty materiału wydaje się być najmniej eksperymentalny i abstrakcyjny.

Niekiedy przytłacza liczba, deleyów, pogłosów. Wokalizy nieraz zamieniają się w zawodzenie dobiegające niczym z łodzi podwodnej. Są też takie momenty w których nowa płyta Telefon Tel Aviv brzmi niczym Cigarettes After Sex na kwasie. Wszystko przez zdeformowaną, dream-popową, a nawet soft-dream-popową atmosferę.

„Dreams Are Not Enough” to oprócz przesterowanych wokali, bardzo spójna, matowa, ponurawa, chłodna elektronika. Rządzi na niej pewna cicha intensywność, niespieszna mechaniczność. Zapląta się niekiedy w nią jakiś kurz, analogowy brud, jednak bez nadmiaru. To produkcja jak najbardziej współczesna. Mimo swojego monochromatycznego nastroju, jest pełna ciekawych detali. Propozycja zdecydowanie do kilkukrotnego odsłuchu, na słuchawkach.

Telefon Tel Aviv

27.09.2019 | Ghostly International

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze