ISAN – Lamenting Machine
Paweł Gzyl:

Najbardziej wyciszona płyta angielskiego projektu.

Stephen Mallinder – Um Dada
Paweł Gzyl:

Efektowny powrót weterana.

Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.



Akito – Gone Again

Tak się bawią w Londynie.

Nie od dziś wiadomo, że londyńska scena klubowa tętni nieco innymi rytmami niż ta w Berlinie czy w Warszawie. Krytycy ukuli na opisanie jej fenomenu termin „bass music” – i faktycznie w dosyć trafny sposób oddaje on charakter tego rodzaju brzmienia. O ile do tej pory wśród elementów składowych określanych tym terminem był przede wszystkim dubstep, jak również UK garage i grime, tak teraz do tego dochodzi dancehall. Przykładem tego może być debiutancki album londyńskiego producenta o pseudonimie Akito.

Skośnooki młodzieniec ma niewiele ponad trzydzieści lat – a debiutował w połowie obecnej dekady wchodząc w skład międzynarodowego tria Pyramid Scheme, które swoją EP-kę wydało nakładem należącej doń wytwórni Sub Skank. Dwa lata temu ukazała się pierwsza EP-ka z solowym materiałem artysty – „Pleasure Pending” – która pokazała, że bliska jest mu bardziej eksperymentalna wizja gatunków nazywanych „bass music”. Podobnie wypada debiutancki album Akito, który z kolei wydała mu zaprzyjaźniona z nim wytwórnia Tight Knit.

Dziesięć znajdujących się na „Gone Again” nagrań bucha plemiennymi rytmami podniesionymi do poziomu matematycznej abstrakcji. W roli głównej mamy tu oczywiście breaki, które z powodzeniem prowadzą nas zarówno w stronę instrumentalnego grime’u („Rollover”), jak również masywnego dancehallu („Two For A Jacks”) czy UK garage’u („Oyasumi”). Wszystko jest więc tu podporządkowane dudniącym bitom i warczącym basom, choć nie brak na płycie zawadiackich melodii wygrywanych na popiskujących z dziką furią syntezatorach („Konbini”).

„Gone Again” to zaledwie pół godziny muzyki, ale znajdujące się na albumie nagrania z powodzeniem mogłyby swą energią obdzielić kilka innych płyt. Akito potrafi bowiem tak splatać swe rytmiczne połamańce, że choć nabierają one niemal awangardowego charakteru, to nadal świetnie nadają się do tańca. Z kolei dalekowschodnie koneksje producenta sprawiają, że muzyka z jego debiutanckiego albumu podszyta jest egzotyczną melodyką. Wszystko to współgra ze sobą zgrabnie, składając się na odświeżający powiew z londyńskiego podziemia.

Tight Knit 2018

www.facebook.com/TightKnitRecords

www.facebook.com/akito.hearnshaw

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Irmina

    Znam Akita. Na swoim profilu facebookowym wyrazil zdziwienie ze odniosles sie do jego oczu. Ludzie czytaja co sie o nich pisze. Akito to nie modelka, nie na co o jego oczach rozprawiac.