Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.

Various Artists – Total 19
Paweł Gzyl:

Witamy jesień z Kompaktem.

Alessandro Cortini – Volume Massimo
Jarek Szczęsny:

Wyłapywanie wadliwych elementów.



Oren Ambarchi & Jim O’Rourke feat. U-Zhaan – Hence

Syntezatory i gitary poganiane tablą!  

23 listopada miała swoją premierę trzecia wspólna płyta Orena Ambarchiego i Jima O’Rourke’a pod tytułem „Hence” (Editions Mego). Tym razem z gościnnym udziałem japońskiego tablisty U-Zhaana.

Pierwszy album duetu „Indeed” ukazał się w 2011 roku, trzy lata później wyszedł „Behold”, a teraz wspomniany „Hence”. Obaj artyści są bardzo zapracowani, wydają solowe płyty (akurat O’Rourke rzadko) i przede wszystkim nagrywają w różnych konstelacjach personalnych. Z ostatnich lat należy pamiętać o solowym krążku Ambarchiego – „Hubris” z 2016 roku, na którym udziela się także O’Rourke. W tym samym roku Amerykanin opublikował znakomity materiał z Christianem Fenneszem – „It’s Hard For Me To Say I’m Sorry”, a po paru miesiącach światło dzienne ujrzał longplay „Wakes on Cerulean” zrealizowany przez Françoisa Bonneta (aka Kassel Jaeger) i O’Rourke’a.

Materiał z „Hence” rozłożył się na dwie długie kompozycje: „Hence One” i „Hence Two”. Pierwsza utrzymana w rozedrganym, improwizowanym i nieco psychodelicznym nastroju. Druga wydaje się ciekawsza, gdzie medytacyjny post-minimalizm miesza się z field recordingiem, New Age’em, ambientem i etnicznym transem. Niestety, ale trudno tu mówić o wielkim dziele, raczej „Hence” rozpatrywałabym w kategorii bardzo miłego spędzenia wieczoru. Wyszły im dość przewidywalne struktury, jak na muzyków takiego formatu.

 

Strona Editions Mego »Profil na Facebooku »

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze