BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?



Alessandro Cortini + Lawrence English – Immediate Horizon

Bardzo popularne słowo.

Współpraca artystyczna Lawrence`a Englisha oraz Alessandro Cortiniego wydaje się czymś tak oczywistym, że zdziwienie budzi fakt, że dopiero teraz w nasze ręce trafia efekt ich wspólnych działań. Materiał wydany przez Important Records zawiera zarejestrowany występ na żywo, który odbył się w Berlinie podczas festiwalu Atonal. Mylne byłoby rozumowanie, że mamy do czynienia z próbą łączenia na siłę. Artystyczne połączenie talentu obu twórców jest czymś naturalnym, a przede wszystkim daje znakomity efekt. „Immediate Horizon”, z pięcioma utworami w zestawie, można określić jednym, bardzo popularnym słowem.

To nie pierwsza kooperacja Englisha w tym roku. Wcześniej mogliśmy posłuchać jego wspólnej płyty z Williamem Basinskim. Z kolei Cortini błysnął w zeszłym roku swoim „Avanti”. W trakcie słuchania „Immediate Horizon” trudno rozgraniczyć pracę jednego od drugiego. Fascynujące jest podsłuchiwanie jak obaj oddziałują na siebie, choć wiadomo, że przed występem jakieś próby musiały się odbyć. W „Immediate Horizon 3” z szumu wyłania się kruchy, rytmiczny twór. Wokół natomiast pojawia się przestrzeń. Jeśli miałbym strzelać to Englisha bym wskazała jako dłubiącego w ambiencie, a Cortini byłby odpowiedzialny za nadbudowę.

Podobnie rzecz się ma z utworem numer dwa. Nieco pulsującego, przytłumionego dźwięku z dodatkiem efektu rozlewania się. Z każdą sekundą, ten utwór, anektuje nową część otaczającego go terytorium. Pomimo rozmachu, mocniejszej końcówki, nie ma mowy o przytłaczaniu słuchacza. Myślę, że spora w tym zasługa Włocha, który potrafi zadbać o odpowiednią przestrzeń dla swojej muzyki. Niemniej strefa szmerów, syknięć, przepływu prądu lub innej maści trzasków pozostaje we władaniu szefa labelu Room 40.

Efekt mrożący naskakuje na nas w utworze czwartym. Naturalnym wydaje się więc nazwanie go punktem kulminacyjnym. Prosto w twarz uderza sprawcza siła obu artystów oraz stopień w jakim opanowali swój warsztat. Konsekwencją tej niepohamowanej erupcji, musi być uspokojenie i fala wyciszenia. Takie odczucia towarzyszą nam w trakcie słuchania zamykającej „piątki”. Cortiniemu i Englishowi udało się po raz kolejny potwierdzić swoją klasę, a jednocześnie wytworzyć stan przykładnej symbiozy. Natomiast jednosłowne określenie, które zaznaczyłem na początku, brzmi: szumidła.

Important | 2018
Bandcamp
FB Alessandro Cortini
FB Lawrence English

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. e'M

    Hm.. Jedno „bardzo popularne słowo”, którego się jednak nie wymawia, zwykle każe wnioskować, że coś jest zaje*iste 😉
    Wygląda, że nie to autor miał na myśli, ale.. mógłby mieć. Dobry materiał.