Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Scott Gilmore – Two Roomed Motel

Dandys na obrzeżach ekstrawagancji.

Gdzieś w dolinie San Fernando Valley położonej w hrabstwie Los Angeles mieszka i tworzy Scott Gilmore. Przyznam, że ostatnimi czasy straciłem jego działania z horyzontu. W końcu poprzedni krążek Amerykanina „Subtle Vertigo” ukazał się trzy lata temu. A tak w ogóle to debiutował płytą „Volume 01” wydaną w 2016 r.

Gilmore jest jednoosobową orkiestrą, ponieważ gra na syntezatorach, gitarze, elektronicznym basie, obsługuje automaty perkusyjne i oczywiście śpiewa. Jest wręcz zakochany w latach 80. i po części w 70. Scott powołuje się na wpływy zaczerpnięte z dokonań Briana Eno, Beach Boys, Cluster, Kraftwerk, Stereolab, Talking Heads, YMO, J.S.Bacha czy etiopskiej muzyki lat 70. i 80. Od siebie dorzuciłbym jeszcze wczesny okres Davida Sylviana (np. z Japan), R. Stevie’ego Moore’a, Air czy Junior Boys.

Najnowszy album „Two Roomed Motel” (Crammed Discs | 1 marca 2019) pomieścił wszystkie te wpływy. No i wiadomo, gdyby Gilmore’a teleportować do lat 80. to byłby jedną z „gwiazd” i wzorem dla innych, a tak jest niesamowicie zdolnym kolażystą żonglującym konwencjami. Nawet nie będę próbował doszukiwać się oryginalności w nagraniach Scotta, jakie znalazły się na „Two Roomed Motel”, ale gwarantuję, że spędzicie z tymi kompozycjami miło niejeden poranek, popołudnie, wieczór bądź sentymentalną podróż. Obawiam się, że nie ma co liczyć na jakiś głębszy zachwyt.

 

Strona Scotta Gilmore’a »Profil na Facebooku »Strona Crammed Discs »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze