SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Fot. Marcin Watemborski

3 Pytania: Kuba Sojka

Sprawdzamy co słychać u najbardziej „detroitowego” polskiego producenta techno!

W kolejnym odcinku w naszym cyklu „3 Pytania” niezwykle ciekawa postać w polskim techno – pochodzący z Mysłowic producent Kuba Sojka! Tworzeniem muzyki zajmuje się od lat, a jego produkcje wyraźnie osadzone są w klimacie Motor City, co nadaje im oryginalności, wyrazistości i niezwykłego charakteru. Dotychczas wydał dwa albumy długogrające – „Mysterious Intrigue” w 2011 r. i „Multiple Faces” w 2015 r. W 2014 r. opublikował minialbum „Inside The Soundscape”. Jego dyskografię zasila także bardzo bogata kolekcja aż 15 EP-ek (całość dyskografii do sprawdzenia na profilu Kuby na Discogs). Wszystkie wyżej wymienione wydawnictwa ukazały się pod jego własnym imieniem i nazwiskiem, ale warto przypomnieć, że na samym początku swojej kariery tworzył także pod pseudonimem Psi-Acoustic. Od niedawna produkuje także jako Giacomo Modularo oraz prezentuje na żywo swój nowy live-act, robiący piorunujące wrażenie, z którym w te wakacje wystąpił m.in. podczas Instytut Festival 2019 w Modlinie, Wisłoujściu i ostatnio na Ł Festiwalu w Łowiczu. Rozmawiamy o tym wszystkim jak i o muzycznych planach Kuby na przyszłość! Zapraszam do lektury!

1. W ostatnim czasie Twojego najnowszego live actu można było posłuchać na żywo m.in. podczas tegorocznej edycji festiwalu Instytut w Modlinie, na Wisłoujściu i ostatnio w Łowiczu na Ł Festiwalu. W ramach tego live actu występujesz z bardzo ciekawym sprzętem, który przypomina skrzynię magika. Z tego co wiem jest to jeden z syntezatorów Arturia. Opowiedz nam coś więcej o tym live act’cie, inspiracjach do jego stworzenia i sprzęcie, na którym grasz.

Faktycznie, w ostatnim czasie zmieniłem setup do swoich występów na żywo. Już od samych początków mojej kariery grywałem wyłącznie live acty, tak więc zawsze kluczowe było dla mnie poszukiwanie „idealnego” setupu i testowanie nowych urządzeń oraz jak sprawdzą się w boju na scenie. Po 10 latach używania komputera i oprogramowania Ableton Live jako głównej bazy do moich pozostałych urządzeń, zrezygnowałem z niego na rzecz systemu modularnego eurorack. Nie chodzi o to, że z Abletona już całkowicie nie korzystam, bo owszem nadal na nim produkuję muzykę, miksuję i finalizuję utwory, natomiast system, który ostatnio zakupiłem, pozwolił mi totalnie odejść od schematu, który też trochę mnie znudził osobiście. Dzięki temu otworzyły się dla mnie nowe możliwości pozwalające mi na inne podejście do gry na żywo, możliwość jeszcze większej improwizacji, eksperymentowania z muzyką oraz totalne obcowanie z żywym instrumentem, co od dziecka było dla mnie normalne. Nie ukrywam też, że pewnym czynnikiem przemawiającym za systemem modularnym było to, że brak w nim interfejsów obsługujących np. USB, które przez przypadkowe wypięcie lub jakąkolwiek awarię, powodują sparaliżowanie całego setupu. Co prawda coś takiego zdarzyło się może 2 lub 3 razy w mojej karierze, wolę jednak dmuchać na zimne, dzięki czemu nie jestem też obciążony takimi myślami podczas grania.

Skrzynia o której wspomniałaś to Arturia Minibrute 2S- syntezator semi modularny, czyli taki który ma wiele wejść i wyjść, pozwalających na unikatowe programowanie barw czy konfiguracji wraz z innymi modułami w tym standardzie. Powyżej jest sekcja z innymi modułami, wszystkie są wrzucone do składanej skrzyni również firmy Arturia- Rackbrute 6U. Zarówno górna jak i dolna część, są stosunkowo nowe na rynku muzycznym, nie posiadam w tym setupie „klasyków”. Górna część składa się interfejsu midi/cv gdzie mogę posługiwać się różnymi sygnałami do komunikacji pomiędzy instrumentami czy modułami, 1010 bitbox czyli moduł do odtwarzania skomplikowanych zapętlonych fraz, mutable instruments elements czyli syntezator generujący brzmienia za pomocą rezonatorów, który ma bardzo ciekawe metaliczne brzmienie. Jest to dla mnie czymś nowym, dzięki czemu znowu mogę eksperymentować i odkrywać dźwięki na nowo. Całość dopełnia mały procesor DSP o nazwie PICO DSP i świetny mikser firmy Xaoc Devices. Oprócz systemu modularnego używam Elektrona Digitakt, który odgrywa ważny fundament mojego setupu. Jest jeszcze coś ze starego setupu Korg Volca Sample, jako uzupełnienie perkusji i mały efektor Korg Mini Kaoss Pad 2S. Sporadycznie używam również syntezatora polifonicznego Waldorf Blofeld, ale muszę jeszcze przemyśleć dla niego inną rolę, by lepiej wykorzystać jego potencjał.

Skąd taki setup? Jak już wspominałem, daje mi dużą swobodę w improwizacji i też szybki sposób działania czy zmianę pomysłów na scenie. Poza tym zawsze chciałem mieć setup, który nie będzie posiadał komputera. Dla mnie osobiście to duży skok w rozwoju umiejętności jakie muszę zaprezentować podczas swojego występu. Oczywiście ten setup będzie jeszcze ewoluował, mam go zaledwie 3-4 miesiące, ale udało mi się już go na tyle poznać, by ten okres festiwalowy zagrać właśnie na nowych instrumentach, co mnie naprawdę bardzo cieszy.

2. Od Twojego ostatniego albumu nagranego pod własnym nazwiskiem, „Multiple Faces” z 2015 r. i ostatniej EP-ki – „Countdown” wydanej w 2017 r. minęło chwilkę czasu. Powiedz, czy pracujesz nad nowym materiałem czy na razie zamierzasz skupić się na występach live i projekcie Giacomo Modularo?

To prawda, minęło trochę czasu, było to spowodowane wieloma zmianami w życiu, chwilowym brakiem studia itp. Przyznam, że nowy album mam już gotowy od roku, natomiast problem pojawia się teraz w wytwórniach. Mam na myśli to, że wydając muzykę jeszcze np. 4 lata temu, było znacznie łatwiej. Szczerze mówiąc mam wrażenie, że teraz wytwórnie są bardziej hermetyczne i niedostępne nawet dla kogoś takiego jak ja, kto czynnie występuje na scenie od 10 lat i ma sporą dyskografię zbudowaną z wydań na winylu. Nastały jakieś dziwne czasy celebrytów z Instagrama i to się mocno odbija na rynku muzycznym. Ważniejsze od samej muzyki staje się pomysł na post, zdjęcia na Instagramie czy promocja. To trochę dołujące, bo idąc tym tokiem rozumowania, w dzisiejszym świecie „rozwój” w muzyce oznacza wykupione usługi promocji, wykupione lajki czy sponsoring z ramienia innych firm, a nie doskonalenie swoich umiejętności czy inwestowanie w lepszy sprzęt, który otworzy dla Ciebie nowe możliwości w kreowaniu brzmienia.

Zostałem wychowany według starej zasady, w szkole muzycznej też zostały przekazane mi inne wartości rozwoju i to zaczyna coraz bardziej kolidować z tym, co faktycznie jest bardziej promowane przez wytwórnie i branże muzyczną – wizerunek i social media. Zauważyłem też, że wytwórnie bardziej skupiają się na wydawaniu EP’ek. Nie wiem czy chodzi o łatwość w ich promowaniu, czy częstotliwości ich wydawania, ale sam też dostałem kilka odpowiedzi od wytwórni, że w tym momencie wydają tylko EP’ki. Sama popularność na techno i to bardzo mocne techno, również jakoś nie pomaga przy wydaniu mojego nowego albumu, który jest dość eklektyczny. Nie mówię, że nie znajdą się na nim utwory techno, ale ma on szerokie spektrum gatunkowe, co też podejrzewam może być niewygodne dla obecnej „mody” na jednostajne techno.

Żeby jednak była jasność, nie poddaję się i wysyłam gotowy album do różnych wytwórni i wiem, że prędzej czy później, ale w końcu ujrzy światło dzienne. W międzyczasie skupię się również na innych projektach, tak by nie stać w miejscu. Chociażby na wspomnianym przez Ciebie Giacomo Modularo, który to projekt sprawia mi olbrzymią frajdę.

3. Gdzie będzie można Cię usłyszeć w najbliższym czasie?

16 sierpnia wystąpiłem w Szczecinie podczas Iluminacji. Poza tym w najbliższym czasie tj. 14 września będę grał we Wrocławskim Transformatorze. Wraz z An On Bast i Jurkiem Przeździeckim zagramy wspólne live trio. Tej jesieni również szykuję kilka specjalnych występów w większych klubach Polski z okazji mojego 10-lecia na scenie 🙂 W tym momencie właśnie są zamykane wszystkie rozmowy na ten temat i niebawem zostanie to oczywiście ogłoszone ze wszystkimi szczegółami. Z kolei dla mieszkańców Warszawy mam dobrą wiadomość – wraz z nowym jesienno-zimowym sezonem, rozpoczynam współpracę jako rezydent w klubie 999. Tak więc można się spodziewać moich częstych wizyt w tym miejscu. A na zachętę i w nawiązaniu do tego o czym rozmawialiśmy na początku, czyli mojego nowego live actu, zachęcam do odsłuchu świeżego zapisu mojego live’a, który zagrałem podczas Wisłoujścia na moim nowym setupie 🙂 Mam nadzieję, że spodoba się czytelnikom Nowamuzyka.pl

Profil Kuby Sojki na Facebooku

Profil Giacomo Modularo na Facebooku

Fot. Kuby Sojki – aut. Marcin Watemborski.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. qwert

    jako startujący producent przed debiutem, który uważa że Sojka to jeden z filarów techna z tej krainy jestem załamany – jeśli ten gościu ma problem z wydaniem gdzieś sensownie materiału(nie dopłacając – bo tak wygląda rzeczywistość: praktycznie tylko bandcamp nie chce od ciebie kasy na wstępie, sprzęt i czas nauki też kosztują, czy nieliczne grania to rekompensują w to powątpiewam) to jebać tę scenę, hajs z piwka i headlinerów zza siedmiu rzek spijających kabzę, oraz same festiwale, które nie mogą części kasy przeznaczyć na rodzimą produkcję i wrzut w dystrybucję

  2. Igła gramofonowa

    Rynek wydawniczy dziś już nie istnieje. Liczy się tylko PR. Gość ma słuszną rację w pkt. 2.

  3. Punkt drugi w punkt.