Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.



Hula – Voice

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Brytyjska grupa Hula zdobyła w połowie lat 80. opinię jednej z najciekawszych formacji syntetyzujących funkowe rytmy z industrialnymi brzmieniami. Choć inspiracją były dla niej bez wątpienia inne formacje z Sheffield – Cabaret Voltaire i Clock DVA – to udało jej się stworzyć własną wersję tego gatunku. Szczytowym osiągnięciem Huli okazał się album „Murmur” z 1984 roku, którego rozedrgany puls idealnie wpisał się w chmurny klimat thatcherowskiej Anglii tamtej dekady.

Po wydaniu tegoż krążka, grupa skłoniła się ku bardziej eksperymentalnym brzmieniom – tak powstała płyta „Shadowland”, na której zespół zaproponował podszyty industrialem ambient. Hula zawsze świetnie sprawdzała się na żywo – dlatego zdecydowała się na nagranie i wydanie płyty live – „1000 Hours”. Kulminacją kariery zespołu okazał się kolejny krążek, nad którym pracowali najbardziej progresywni pod koniec lat 80. producenci: Daniel Miller, Robert Gordon, John Fryer i Paul Kendall.

Materiał z „Voice” rzeczywiście objawił nowe oblicze Huli: bardziej wypolerowane, oczyszczone z industrialnych brudów, melodyjne w warstwie wokalnej i podporządkowane tanecznemu pulsowi. Mamy tu przede wszystkim modny w tamtym czasie electro-funk („Cut Me Loose”, „Poison” czy „Torn Silk”), ale też coś na kształt alternatywnego popu („See You Tomorrow”). Czasem muzyka Huli uderza plemiennymi bębnami („Bush#4”), a kiedy indziej – wywołuje ciarki niepokojącą elektroniką („Seven Sleepers”).

Nagrania z „Voice” były grane w alternatywnych klubach pod koniec lat 80. – nic więc dziwnego, że o muzykę zespołu z Sheffield upomniała się amerykańska wytwórnia Waxt Trax!, specjalizująca się w tamtym czasie w tanecznym industrialu i EBM. Hula nagrała dla niej jeden singiel w 1988 roku – „VC1” – a potem poszła w rozsypkę. Dziś płyty formacji powracają do nas na kompaktach wydanych nakładem wytwórni Klanggalerie – również i łabędzi śpiew  Anglików – „Voice”.

Klangalerie 2019

www.klanggalerie.com

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze