Wpisz i kliknij enter

Graeme Miller & Steve Shill – The Moomins

Zima Muminków.

To nie żart. To dość ekstrawagancka pozycja, ale nikt lepiej nie przybliży tej płyty niż jej wydawca Finders Keepers: „Wyobraź sobie, jeśli chcesz, złowrogie domowe elektroakustyczne, new age, syntezatorowe, proto-techno, wyobrażoną muzykę światową z Portastudio jako ścieżkę dźwiękową do polskiej animowanej fantasy opartej na fińskiej opowieści ludowej i stworzonej dla telewizji niemieckiej i austriackiej, skomponowany w 1982 roku przez dwóch ukierunkowanych politycznie post-punkowych wykonawców teatralnych ze wspólnego domu w Leeds!”. Tak, to zdarzyło się naprawdę, a teraz mamy szansę tego posłuchać.

Sam album wyszedł w 2016 roku, a w tym roku wydawca postanowił wydać go raz jeszcze, żeby można była tę niecodzienną muzykę komuś sprezentować pod choinkę. Uważam, że to znakomity pomysł i pretekst, aby jeszcze raz wejść do tej niezwykłej krainy. Jak pisał Andrzej Stasiuk: „To, co minęło, powraca. Wchodzi jak czuła igła w serce. Wystarczy szczegół. Dźwięk, zapach, obraz, chwila. Dostrzegasz coś kątem oka i minione powraca z niespodziewaną siłą. Dzieciństwo. Zawsze jednak dzieciństwo i nie sposób dostrzec, gdzie przebiega jego granica”. A teraz przeczytajcie to raz jeszcze słuchając „Leaving Moominvalley”.

„The Moomins” orbituje po łuku dziwności i jest jedną ze składowych indywidualizmu twórczego. W tym koszyku znajduje się serial animowany robiony metodą poklatkową, są opowieści Tove Jansson i jest również muzyka, której bazą są syntezatory. Wszystko brzmi nieco prymitywnie, ale i niezwykle radośnie. Szczególnie w cudnie psychodelicznym „Woodland band”. Tylko proszę mi tu nie trywializować albo odbierać Millerowi i Shillowi ambicji. Posłuchajcie ambientowego „Comet shadow”, mrocznego „Hobgoblin`s hat” albo uwodzącego „Piano waltz”, żeby dostrzec jak minimalnymi środkami muzycy osiągnęli tak wiele.

Jeśli powyższe zawiodą to posłuchajcie „Creepers”. Jest jeszcze folkowa aura kierująca słuchacza w stronę sielanki. Przepiękna ballada „Woodland band afar” rozkłada mnie na łopatki. To samo czyni „The Moomins theme”, w którym wybuchają muzyczne pąki. Dzikość reprezentuje „Midwinter rites”. Możecie nazwać to kieszonkową muzyką elektroniczną, ale nie da rady odebrać jej magicznej mocy. Zapewne mój osobisty stosunek do Muminków rzutuje na ocenę, ale chciałbym znaleźć się w krainie, w której potrafią bawić się przy dźwiękach „Partytime”.

Finders Keepers | 2019
Bandcamp
FB FK







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Baasch – Noc

Once upon a night, seven clubs away