Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.



Murcof – Lost In Time

危機

28 września nakładem włoskiej wytwórni Glacial Movements, specjalizującej się w ambientowych brzmieniach, światło dzienne ujrzał album Murcofa „Lost In Time”. Wydawnictwo stanowi ścieżkę dźwiękową do obrazu Patricka Bernatcheza o tym samym tytule. Ścieżka została skomponowana pierwotnie przez Murcofa w 2014 r. i stanowi połączenie z Wariacjami Goldbergowskimi J. S. Bacha, wykonywanymi przez chór Les Petits Chanteurs du Mont-Royal. Na „Lost In Time” składa się trzynaście utworów skomponowanych wcześniej jako soundtrack do filmu oraz utwór czternasty, przygotowany specjalnie na wydanie dla Glacial Movements.

Struktura i klimat tych czternastu utworów zostały ukształtowane na głębokich dźwiękach pianina, rozciągających się powoli i majestatycznie. Brzmienie jest tu wzniosłe, co wzmagają wokale chóru, ale nie wyniosłe, momentami nurtujące, a jednocześnie spokojne, jak nieuniknione przeznaczenie. Wydawać się może, że te dwa uczucia nie mogą się spotkać. „Lost In Time” utwierdza w przekonaniu, że jak najbardziej. Wytrychem staje się wrażliwość. Wyjątkowa, często dręcząca strona ludzkiego ja, jeden z ostatnich bastionów duchowych człowieczeństwa, odróżniający nas od zwierząt.

Mniej więcej od momentu kiedy ludzkość stwierdziła, że przestanie się czegokolwiek bać, w sztuce ścierają się dwa nurty jej postrzegania. Jeden wzniosły, stawiający jej wytwory w świetle sacrum. Drugi zmierzający do spauperyzowania sztuki samej w sobie, wprowadzenia do galerii sztuk ceramiki toaletowej, zdjęć puszek fasoli itp., i wpakowania w odbiorcę narcystycznego przekonania, że „ty też możesz być artystą”.

Są jednak przykłady artystycznych wizji, które omijają te dwa skrajne nurty. Trzecia droga jest może mniej słyszalna czy widoczna, ale niezwykle cenna, bo opiera się na prostym założeniu, w którym twórca tworzy swoją sztukę dla ludzi i im właśnie oddaje ją z pełnym zaufaniem, że dokonają nie tylko jej obiektywnej ale i szczerej oceny. Taka sztuka nie wymaga zabiegów PR, reklam czy technik manipulacyjnych. Jest też jedyną równoprawną relacją w sferze artystycznej. W umiejętności tworzenia tak oddziałującej sztuki jedni upatrują ingerencji boskiej, inni wyjątkowego talentu.

Fernando Corona Murillo od lat idzie tą trzecią drogą, tworząc muzykę wyjątkowo piękną i poruszającą. Bez wątpienia Meksykanin jest przykładem wielkiego talentu, ale jego sukces i uznanie nie wynikają tylko z talentu, a także z niebywałej wrażliwości, pokory i szacunku do odbiorcy. Murcof nie wypowiada się często, a jeśli już to robi to ze skromnością. Od dziecka wychowywany był przez ojca tak, by znał kanon muzyki klasycznej i jej korzenie, a nie tylko aktualne trendy. Bo korzenie są bardzo ważne. O wyjątkowości artysty i wielkiego oddania dla drugiego człowieka świadczy również to, że Murcof przez kilka lat pracował w San Diego w ośrodku dla osób starszych i śmiertelnie chorych.

W pierwszej chwili fakty te mogą wydawać się nieistotne, ale kiedy słucha się wyjątkowo poruszających nagrań Murcofa, nie da się odciąć od myśli, jak wielką wrażliwością musi cechować się ich twórca. Za każdym razem odrywa się ona od muzycznych ocen, etykiet i rachunku zysków. Słyszysz, że Murcof będzie wydawał nową płytę i po prostu wiesz, że znajdziesz na niej piękną muzykę, którą pokochasz.

Tak samo jest i w tym przypadku. „Lost In Time” jest płytą przepiękną, w której zakodowane zostało niepojęte zrozumienie dla jednostki. To więcej niż tylko kolejna dobra płyta ambientowa. Przywiodła mi na myśl twórczość Krzysztofa Kieślowskiego. Zapętlające się motywy melodyczne z jednej strony wznoszą, uskrzydlają, a z drugiej powoli ciągną ku trudnej, szarej rzeczywistości. Na „Lost In Time” niekiedy nawet cisza jest muzyką. Powolne, ciężko opadające dźwięki milkną dyskretnie w chwilach długich pauz. Najnowszy album Murcofa to wybitna muzyka kontemplacyjna, refleksyjna, wewnętrznie łamiąca ale równocześnie bliska człowiekowi. Jak znaki zestawione w chińskim słowie „kryzys”, w którym jeden oznacza zagrożenie, a drugi szansę.

28 września 2018 | Glacial Movements Records

PS: 25 listopada Murcof wystąpi w Polsce w ramach IX Międzynarodowego Festiwalu Ambientalnego, który w dniach 24 – 25 listopada będzie odbywać się we Wrocławiu. Szczegóły wydarzenia w tym linki do biletów znajdziecie w dedykowanym wydarzeniu na Facebooku – link. Polecam!

Profil Murcofa na Facebooku » Profil Murcofa na Discogs » Profil Glacial Movements na Facebooku »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze