Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar

W połowie drogi.

Człowiek się już przyzwyczaił, że polscy artyści często goszczą w zachodnich wydawnictwach, gdzie realizuję swoje pokręcone pomysły muzyczne. Nie inaczej jest w przypadku Bouchons d’oreilles w skład, którego wchodzą Łukasz Kacperczyk i Mateusz Wysocki. W 2013 roku można było posłuchać ich wspólnej płyty „Split”, ale nagranej osobno, wydanej dla oficyny BDTA. W przypadku „Stray Dog with a Collar” mamy do czynienia z pełną kooperacją.

Biorąc pod uwagę skład zespołu nie można zasłaniać się zdziwieniem, że od początkowego utworu tytułowego towarzyszą nam wszelkiej maści stuknięcie, piknięcia lub też dźwięki elektronicznej aparatury, która coś kontroluje. Wszakże jesteśmy na terytorium muzyki eksperymentalnej o elektronicznym podłożu, kontrolowanym przez dwóch fachowych inżynierów dźwiękowych. Kwestie rytmu w przywoływanym utworze, wykluwają się dopiero na sam jego koniec.

Ciekawiej robi się w „Empty Envelope”, który wita nas delikatnie rozwibrowanymi, przeciągłymi dźwiękami. Z ambientowej powłoki przechodzimy płynnie do zagęszczenia jednostek elektronicznych, które miejscami przypominają zakłócenia. Sugeruję zatrzymać się na dłużej przy utworze „Mistake”. W nim odbija się talent obu twórców owocujący utworem złożonym. Świetne otwarcie przykuwa uwagę i każe bacznie obserwować zmiany natężenia dźwięku, które prowadzą z łagodności w stan surowy.

Z każdą minutą album absorbuje coraz bardziej. „Disappearing House” wypada najlepiej z zestawu. Między innymi dlatego, że oferuje szersze spektrum muzyczne i więcej głębokich tonów połączonych z metalicznymi naleciałościami. I jeszcze wspomnę o duchologicznej, fortepianowej końcówce, która w sposób brutalny i przedwczesny urywa album. To jedyny minus wydawnictwa. Dwadzieścia dwie minuty to stanowczo zbyt mało, aby duet się rozpędził i pokazał na co go stać. Zupełnie jakby zatrzymali się w połowie drogi. Chcemy więcej.

Never Anything Records | 2020
Bandcamp
FB
FB Never Anything

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Postingan yang menarik sekali. Saya amat menyukainya.
    Terima kasih ya. Buka pula website sederhana http://blognya1001hal.blogspot.com ya.