Wpisz i kliknij enter

Blanck Mass – In Ferneaux

Elektroniczna odyseja.

Na trzeciej płycie Benjamin John Power popisywał się intensywną bezkompromisowością. Album nosił zasłużenie tytuł „World Eater”, a połowa duetu Fuck Buttons wyprowadziła siedem mocnych ciosów. Można sobie to przypomnieć albo poprzez przesłuchanie jej raz jeszcze albo przeczytanie naszej recenzji. I oto minęło kolejnych kilka lat, a „na tapetę” wjeżdża kolejny, piąty album długogrający zatytułowany „In Ferneaux”, który w tekście załączonym do albumu zadaje pytanie na wprost: jaka jest użyteczność bólu? I już wiadomo, że lekko nie będzie.

Tym większe zdziwienie budzi fakt, że w sumie nie najtrudniej się to rozpoczyna. W tym miejscu, krótka przerwa dygresyjna spowodowana przymusem zaznaczenia, że album składa się z dwóch utworów, które są scalone z wielu przeróżnych fragmentów. Muzyk korzysta z bogactwa swoich nagrań terenowych dokonanych w czasie, kiedy podróżował. Natomiast sam krążek – jakżeby inaczej – powstał w czasie pandemii i przymusowego uziemienia oraz braku koncertów. Pierwsze wrażenie po odsłuchaniu całości mógłbym określić, że mamy do czynienia z elektroniczną odyseją.

Wspomniany wyżej łagodny, ale szybki początek utworu „Phase I” w miarę szybko zostaje zastopowany i wprowadzone zostają elementy rozedrganych dronów. Wszelkie dźwięki pochodzące z różnych krajobrazów tworzą złudzenie jakbyśmy zostali otoczeni dżunglą w trakcie spływu kajakowego, a potem nagle rozstępuje się niebo, a my wepchnięci jesteśmy w błogą krainę, którą nawiedza szarańcza. Jest w tym dzikość i przesada charakterystyczna dla pewnych swego mistyków. Zdecydowanie czuć tu deficyt lekkości lub poczucia humoru.

Mam poczucie, że Power drażni się z nami. Celowe zniekształcenia dźwięków wprowadzają zamęt w błędniku, a podmiotem jego wszechświata zostaje odurzający hałas. Weźmy początek „Phase II”, gdzie ludzkie myśli wybrzmiewają, ale wyłaniają się z papieru ściernego. Artysta w zamiarze chciał zejść niżej. Poznać prawdziwe znaczenie powstania życia, ale w jego przypadku ośrodkiem centralnym jest ból, a od słuchania „In Ferneaux” można nabawić się siniaków. Na pewno nie jest to jego najlepsze dzieło. Myślę, że wszystkiego jest to za dużo. Niemniej jest to twór niepozbawiony fascynujących momentów. Jak choćby oszałamiających szarpnięć w drugiej części „Phase II”. Adrenaliny nie zabraknie.

Sacred Bones | 2021
Bandcamp
FB
FB Sacred Bones







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy