Wpisz i kliknij enter

Jerry & The Pelican System – SARIANI

Indyjska przygoda zaklęta w elektronicznej syntezie.

Saksofonista Jerzy Mączyński zadebiutował solowym materiałem w 2019 roku wydając w słynnej serii Polish Jazz swój autorski materiał nagrany w sekstecie jako Jerry and The Pelican System. To udany album osadzony w ramach nowoczesnego jazzu, zasilany hip-hopowo osadzonymi groovami Wiktorii Jakubowskiej i elementami brzmień microKORG-a. W jednym z numerów pojawiają się partie skrzypiec hinduski Apoorvy Krishny i to ona stanowi klucz do bram drugiego, solowego krążka Mączyńskiego, który już na wstępie można zdradzić jest skrajnie odmienny od debiutu.

Wspólny pobyt producenta oraz wspomnianej skrzypaczki w Berklee College of Music w Walencji zaowocował coraz silniejszym wsiąkaniem tego pierwszego w meandry muzyki hinduskiej, zwłaszcza w szeroki kanon rag, czyli specyficznych typów melodii i tonów zawierających emocjonalny przekaz powiązany ściśle z religią/tradycją. Owe ragi zwłaszcza te wywodzące się z bardzo mocno zrytmizowanej muzyki karnatyckiej uprawianej na południu Indii, stanowią bardzo wdzięczną trampolinę do improwizowania wokół nich. Mączyński z czasem zaczął koncertować w Indiach, regularnie pogłębiając tajniki ówczesnej tradycji, dość powiedzieć, że standardowy koncert trwa tam trzy godziny, więc granie godzinnej solówki jest w tej sytuacji wręcz pożądane…

Na krajowym podwórku specjalistą od karnatyckiej muzyki hinduskiej jest Wacław Zimpel, którego projekt Saagara w zasadzie stał się już klasykiem eksploracji muzyki etnicznej. Nic dziwnego, że poznaniak został współproducentem krążka muzyka zespołu RASP Lovers. Przez osiem pandemicznych miesięcy panowie pracowali nad materiałem w dwóch osobnych studiach. Ostatecznie „Sariani”, którego tytuł odnosi się do postaci walczącej o prawa kobiet w Indiach, tworzy sześć kompozycji transponujących hinduskie doświadczenia Mączyńskiego za pomocą mocno cyfrowych narzędzi.

Całość otwiera „Raga or Raga”, która stopniowo nabiera rozpędu dodając do transowo zorientowanych, zapętlonych syntetycznych cykli, kolejne warstwy elektronicznego kapania, pisków, dronów i saksofonowej solówki, by w końcu odpalić mocne uderzenia stopy i umięśniony bicz elektrobasu rodem z twórczości Apex Twina. Kapitalne wrażenie pod koniec rozpędzonego już utworu robią jęczące w drugim planie harmonie, idące niejako pod prąd całości. W „Everest Inn”, które jest impresją wspominającą trekking u podnóża Himalajów, pojawia się gitarzysta Szymon Wójcik zapewniając połyskujące faktury gitarowe, które wyglądają rozciągle i powolnie zza nerwowo, acz subtelnie pulsującej tkanki niczym promienie słońca zza zacienionej grani.

Najsilniej uduchowione, prawie ośmiominutowe „Temple of Jetsu” zawiera wiele zmieniających się struktur, minimalistyczne połacie przykrywane są spokojnymi partiami saksofonu i klarnetu, wielonarządowy organizm z każdą sekundą nabiera transującego rozpędu, uruchamiając kolejne połączenia w tym pluralistycznym aranżu, aż do wyciszającego się z samotną melodią zakończenia. Generalnie wszystkie kompozycje oscylują podobnie jak trzy przytoczone wokół oryginalnych połączeń syntezy modularnej, dętych brzmień akustycznych i hinduskich tradycji zarówno muzycznych, jak i duchowych.

Najnowszy album Jerzego Mączyńskiego to kolejna – po świetnym albumie Jaubi z udziałem Marka Pędziwiatra – premiera nie tyle inspirowana, co wręcz zanurzona bardzo głęboko w hinduskiej tradycji. Zawiera muzykę odkrywczą, zaskakującą i głęboką. Jeśli coś można nazwać nową muzyką, to z pewnością właśnie „Sariani”, szczęśliwie wydane przez dość nowy, holenderski label Pietera Jansena.

5.11.2021 | yeyeh

http://jerzymaczynski.com/
https://www.facebook.com/PieterJansenyeyeh/
https://yeyehninih.bandcamp.com/







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy