Wpisz i kliknij enter

Chrissy – Physical Release

Rave w pustej hali.

Wydany dwa lata temu debiutancki album Chrissy’ego Shively trafił idealnie w swój czas. Narastające w tym czasie zmęczenie mroczną i ciężką elektroniką sprawiło, że znaczna większość klubowej publiczności zatęskniła za radosnymi i beztroskimi dźwiękami. Amerykański producent był na to przygotowany, bo od ponad dwudziestu lat specjalizuje się właśnie w tego typu graniu. Nic więc dziwnego, że „Resilence” sprawiło, iż o jego muzykę upomniały się modne wytwórnie ze Starego Kontynentu – w tym i nasza Pets Recordings.

Chrissy zaczynał dwie dekady temu od grania jungle’u. Szybko jednak zwrócił uwagę na klubowe rytmy popularne w jego rodzimym Chicago. Tak narodził się Chrissy Murderbot, który z powodzeniem serwował ghetto house. Taką muzykę zawierały w większości jego płyty nagrane pod tym pseudonimem dla Planet Mu. Młody producent nie potrafił jednak być wierny tylko jednej stylistyce. Z czasem sięgnął po bardziej klasyczny house, a nawet disco. Podsumowaniem tych poszukiwań był album „Resilence”, który doczekał się teraz swego następcy.

„Physical Release” niespecjalnie różni się od swego poprzednika. To nakręcany ecstasy euforyczny powrót do brytyjskich brzmień klubowych z przełomu lat 80. i 90. Mamy więc tutaj house, ale podrasowany połamanymi rytmami i wokalnymi wstawkami („Lost In A Dream”), zawadiacki breakbeat pulsujący zdubowanym basem („The Map Point”) i rebeliancki jungle, niesiony jamajskimi nawijkami („All The True Ravers”). Nowością jest techno – ale oczywiście to w swej pierwotnej formie, dowcipnie cytujące klasykę spod znaku „Anastasii” T99 („Fantasy Part 2”).

Druga połowa „Physical Release” ma jeszcze bardziej urozmaicony charakter. Ni stąd ni z owąd rozbrzmiewa bowiem klasyczne disco, naszpikowane soczystymi dźwiękami dęciaków, soulowymi śpiewami i funkowymi klawiszami („Feel The Spirit Move You”). Ten radosny klimat podtrzymują dwa nagrania lokujące się w formule brytyjskiego house’u („Rooftop Sunrise” i „Cuddle Puddle”). Całość wieńczy perfekcyjny hymn w stylu rave – „Lift Me Up”, który trzy dekady temu mógłby być hitem na miarę „Everybody’s Free” Rozalli.

Inspiracją do nagrania „Physical Release” były dla Chrissy’ego klubowe przestrzenie – kiedyś tętniące życiem, a dziś w wielu przypadkach nadal świecące pustkami. Jedenaście nagrań z nowego albumu amerykańskiego producenta nie ma w sobie jednak ani krzty żalu czy smutku. Przeciwnie: Chrissy patrzy w przyszłość i niesie dobrą nowinę, głoszącą, że powrót do beztroskiego hedonizmu sprzed pandemii jest możliwy. Czy tak się stanie? Zobaczymy. Na pewno jednak chicagowski artysta będzie na miejscu, kiedy trzeba będzie rozkręcić rave z prawdziwego zdarzenia.

Hooversound 2021

www.facebook.com/hooversoundrecs

www.facebook.com/chrissytrax







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy