Wpisz i kliknij enter

Future Kult – Future Kult

Na oddechu.

Chwytając za debiutancki materiał duetu Future Kult uciekamy z Berlina i Cardiff do Meksyku, w okolice doliny rzeki w stanie Hidalgo położonego w środkowej części tego kraju. Dlaczego właśnie tam lądujemy? A no z tego powodu, że twórcy Future Kult: Sion Trefor (pianista, skrzypek, perkusista, kompozytor) oraz Benjamin Zombori (producent) postanowili się przenieść do Meksyk i tam nagrywać swoją muzykę. Ten drugi artysta jest też założycielem agencji muzycznej pod nazwą Zombori Art Media.

Panowie zaszyli się gdzieś wśród wiejskich krajobrazów, ale bynajmniej nie zaczęli tworzyć sielskich pościelówek czy wypranych z ciekawości kompozycji posypanych miejscową tradycją. Nic z tych rzeczy! Otwierający Hidalgo teleportuje nas do wnętrza dystopijnej, syntezatorowej krainy zabarwionej dokonaniami Gary’ego Numana czy These New Puritans i doprawionej narkotycznym, przesterowanym brzmieniem saksofonu. The Wolf pachnie undergroundową estetyką R&B, ześlizgującą się tuż po powierzchni post-rockowej szorstkości.

Gęsty beat w My Brothers & Mehttps podcieka transowymi, post-punkowymi i no wave’owymi skroplinami. Dudni tu echo amerykańskiego Codeine! Elektroniczno-syntezatorowy Red Sands z mięsistym groove’em zbliża do siebie jednocześnie introwertyczny Suicide i tanecznego Giorgio Morodera.

Future Kult w nieoczywisty sposób dodają brzmienia akustycznych instrumentów (np. skrzypiec), a robią to np. w Hound in a Storm. Ostatecznie brzmią tu trochę jak Animal Collective, Holy Fuck czy Arcade Fire. Mimo piętrzących się skojarzeń Future Kult nie są odtwórcami, czerpią garściami, ale robią to z dużym wyczuciem. Taneczno-klubowy rys odzywa się w kolejnym fragmencie Luciferian Gods. Fani niemieckiej sceny związanej z przestrzenią klubu Tresor – jak i wytwórni – potuptają tu nieco żwawiej nóżką. Dobre, falsetowe wokalizy przechodzące w rapowe rulony słowne, funkowe i elektroniczne prądy, przybrudzona rockowa gitara. To wszystko pomieścił Beasts With No Name.

Instrumentalny Is This War? (od kilku tygodni znak zapytania przestał istnieć!) nasiąkł Daft Punkowymi mutacjami wokalnymi oraz elektroniczną tradycją bliższą DAF i Nitzer Ebb. Endgames z kolei ma wszyty hiperlink do syntezatorowego romantyzmu Gary’ego Numana, a po drugiej stronie gitara niczym wykopana z pustynnego bluesa.

Trudno mówić tu o wybitnym dziele Future Kult, powalającym na kolana. To nie jest płyta, na którą można patrzeć w tych kategoriach. Jeszcze nie teraz. Być może kolejne wydawnictwo duetu nabierze jaśniejszych wizji. Ich debiutancki materiał to eklektyczny plaster naklejony na zmęczoną rzeczywistość. Warto złapać od nich energii, odskoczyć gdzieś… i po prostu posłuchać dobrych utworów.

Action Wolf Records / AWAL | luty 2022

 

Strona Facebook Future Kult: www.facebook.com/futurekult







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy