Wpisz i kliknij enter

Schacke – Apocalyptic Decadence

Krzywe zwierciadło.

Być może w dobie wojny Rosji z Ukrainą nie wypada grać w klubach „Kisloty People”, ale nie można zaprzeczyć, że jest to być może najbardziej popularne nagranie techno minionej dekady. Jego autorowi udało się tym sześciominutowym utworem zdefiniować typowe brzmienie dla revivalu mody na rave w ostatnich latach: szybkie tempo, trance’owe arpeggia i… kiczowate refreny wysamplowane z muzyki pop lub dance. „Kisloty People” stało się klubowym hitem i sprawiło, że Schacke z dnia na dzień z undergroundowego producenta zamienił się w klubową gwiazdę, grającą od Berlina, przez Nowy Jork, do Sydney.

Niewiele wskazywało, że tak się stanie, kiedy ten pół Duńczyk, pół Koreańczyk przybył do Kopenhagi na początku minionej dekady. Początkowo zafascynowany ekstremalnym metalem, z czasem zachwycił się industrialem i noisem. Idąc tropem Dominika Fernowa, zaczął mnożyć swe projekty, ukrywając się pod niezliczoną liczbą pseudonimów, które firmowały limitowane do kilku egzemplarzy kasety lub kompakty z wściekłym hałasem i prowokacyjnymi okładkami. Wszystko to miało dobrą stronę: młody producent z miesiąca na miesiąc coraz bardziej wprawiał się w studyjnej robocie.

Kiedy zainteresowało go techno, potrafił spojrzeć na ten gatunek z własnej perspektywy. Zadebiutował jako Schacke w 2016 roku i jego nagrania od razu spodobały się didżejom. Popularność przyniosła ma płyta o dowcipnym tytule „Met Her At The Herrensauna”, a przysłowiową kropkę nad i postawił utwór „Kisloty People”, którym duński producent złożył hołd moskiewskiej miejscówce imprezowej o prostej nazwie Klub. Co ciekawe w międzyczasie sam zaczął prowadzić w Kopenhadze własny klub – Mayhem.

W międzyczasie Schacke dołączył do kolektywu Fast Forward i stał się jednym z filarów lokalnego undergroundu. Jego specjalnością okazało się szybkie techno asymilujące mocne wpływy trance’u z początku lat 90. Fonograficznym filarem tej sceny była wytwórnia Kulør – i nagrania młodego producenta trafiły również na jej kompilacje. Tego rodzaju brzmienie z czasem zaczęło jednak ograniczać Duńczyka. Zaczął więc tworzyć nieco inną muzykę, o wydanie której zadbała niemiecka wytwórnia Instruments Of Discipline, słynąca z morderczego techno o industrialnym brzmieniu.

Schacke nagrał dla niej dwie niekonwencjonalne EP-ki – a teraz swój debiutancki album. Wydawnictwa te układają się w trylogię pod nazwą „Pleasuredome Series”. Ostatni jej człon powstał podczas pandemii. Schacke został wówczas radykalnie odcięty od skrajnego wręcz hedonizmu klubowego – i brutalnie skonfrontowany z wprost apokaliptyczną rzeczywistością. Ucieczki szukał w świecie wirtualnym. To natchnęło go do stworzenia materiału na swoją pierwszą długogrającą płytę. Jak wypada „Apocalyptic Decadence”?

Muzyka z krążka rozwija się powoli. Najpierw rozbrzmiewa spowolniony EBM w stylu dawnych nagrań D.A.F. w łączącym dubowy podkład z metalicznymi akordami „Dysphorii”. Podobnie wypada „Tasteless Passion”, wprowadzając na płytę fabryczne efekty i przetworzone głosy. Wraz z „Miasma Of Filth” uderza mocne techno, które wypełniają karykaturalnie zdeformowane szepty i jęki. „Motorsports” to ukłon w stronę wcześniejszych dokonań artysty: zmutowane disco naszpikowane energetycznymi samplami i EBM-owymi akordami. Puentą pierwszej części zestawu jest techno o industrialnej mocy – „Creeping Up The Tempo”.

Echem erotycznych ekscesów Schackego jest bez wątpienia niepokojący „The Mood (Interlude)”. Zaraz potem muzyka rusza z kopyta. „Dungeon Crawler” to hipnotyczne techno, któremu jego twórca nadaje lekko dubowy sznyt, ozdabiając zaszumionymi pogłosami i rozedrganymi akordami. Wszelkie zadatki na przebój ma „Body Type”, w którym do głosu dochodzą melodyczne talenty Schackego. Brzmi to efektownie – ale więcej polotu słychać w „Hypersensitivity”, wpisującym splecione głosy w błogą falę syntezatorów. Całość kończy „NY-X” – post-punkowe disco o samplowym brzmieniu, przypominające dawne hity Severed Heads.

Debiutancki album Schackego jest owocem czasu, w którym powstał. Słychać tu, że duński producent powstrzymuje swe upodobanie do łączenia techno z trance’m i nakręcania swej muzyki na rave’ową modłę. Bliżej większości z tych nagrań do industrialnej wersji techno – choć tak naprawdę autor „Apocalyptic Decadence” wcale nie przesadza tu z hałasem. Nie brak w tym zestawie również melodii, choć dozowane są one dosyć oszczędnie.

Najbardziej wyrazistym motywem przewijającym się przez całą płytę są ludzkie głosy: przetworzone, zdeformowane, karykaturalne. Słychać tu jęki ekstazy, wokalne zaśpiewy, niepokojące krzyki. Schacke wszystko to szatkuje i wplata w tkankę poszczególnych utworów. W efekcie przypominają one dokonania EBM-owych wykonawców z końca lat 80., jak wspomniany Severed Heads, Skinny Puppy czy wczesny Revolting Cocks. W tym kontekście „Apocalyptic Decadence” to jakby dźwiękowe krzywe zwierciadło, w którym odbijają się hedonistyczne ekscesy klubowego światka.

Instruments Of Discipline 2022

www.facebook.com/instrumentsofdiscipline

www.facebook.com/mschacke







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Ron Wright & Neil Webb

„Burning Pool” to soundtrack do filmu o Sheffield w wykonaniu dwóch weteranów tamtejszej sceny elektronicznej.