Od hałasu do wyciszenia.
Powstałe w Londynie pod koniec lat 70. trio Nocturnal Emmissions, a założone przez Nigela Ayersa, jego brata Daniela oraz dziewczynę Caroline K., idealnie wpisało się ze swymi wczesnymi nagraniami w czas formowania się kanonu muzyki industrialnej. Napędzani punkową furią, zafascynowani sytuacjonizmem i radykalnie lewicowymi teoriami, tworzyli z pasją dźwiękowe kolaże, które epatowały brutalnym hałasem, podszytym schizofrenicznym niepokojem, oddając tym samym perfekcyjnie ducha swych trudnych czasów.
Tak brzmiał debiutancki album projektu „Tissue Of Lies”, wydany w 1981 roku przez jego własną wytwórnię Sterile. Płyta zawierała chałupniczo stworzoną muzykę z dźwiękowych odpadków, przez co świadomie podejmowała punkowe hasło „Do It Yourself”. Każdy, kto posłuchał tego materiału, mógł śmiało pomyśleć: „Ja też tak potrafię”. Nic więc dziwnego, że Nocturnal Emissions wydali w tym samym roku od razu drugi album – „Fruiting Body” – który powraca teraz w reedycji wiedeńskiej Klanggalerie.
Pierwszy krążek z dwupłytowego zestawu zawiera osiem nagrań, składających się na oryginalny zestaw sprzed 45 lat. To zdecydowanie inna muzyka niż ta z „Tissue Of Lies”. Tym razem członkowie tria powściągają swą furię, by stworzyć zaskakująco wyciszone utwory („Manifesto”). Śladem punkowej przeszłości Ayersa są tu monotonne partie przesterowanego basu, które nadają muzyce hipnotyczny puls („Smear Campaign/Legs”). Zawsze towarzyszą im jednak typowo industrialne efekty: strumienie ziarnistego szumu czy przetworzone głosy („Moss Side/The Erasure”).
Słychać w tej muzyce echa dokonań Throbbing Gristle w stylu „Discipline” i dzięki temu nabiera ona momentami mocno rytmicznego charakteru („Infected”). Kiedy indziej znów nagrania z „Fruiting Body” przypominają wczesne utwory Einsturzende Neubauten, łącząc gitarowe pochodą z kakofonią prowokacyjnego field recordingu („Animal Byproduct”). Brytyjskie trio potrafi również tworzyć intrygujące kolaże dźwiękowe, splecione z radiowych głosów i szumów, emanujące podskórnym niepokojem („Dogs/Model Control Organism”).
Drugi krążek albumu zawiera niepublikowane wcześniej nagrania tria z 1981 roku. Otwierające zestaw „Primary Accumulator” i „Superinducer” brzmią szokująco nowocześnie, niczym industrialne techno z katalogu Perc Trax. Jest tu też miejsce na psychodeliczny ambient, tworzony ze zredukowanych sprzężeń i przesterów („Panoptic”) i niemal akademicką wersję musique concrete, spreparowaną z eksperymentów z taśmą magnetofonową („Echchange System”). Te domowe nagrania uzupełniają fragmenty koncertowych rejestracji, które atakują niepohamowanym zgiełkiem i wrzaskiem, kojarząc się z rodzącą się wówczas power electronics („Punishment”).
„Fruiting Body” brzmi z dzisiejszej perspektywy wręcz ekscytująco. Brytyjskie trio dopiero się rozkręca, ale już potrafi swą chałupniczą twórczość pomysłowo niuansować. Jest to jeszcze bardziej wyraźne dzięki tejże wersji „Deluxe” ze względu na większą objętość materiału. Mamy tu właściwie zaczyn wszystkiego tego, z czego projekt zasłynie w późniejszych latach swej działalności. Nagrania z „Fruiting Body” mają jednak posmak pionierskiej świeżości, ujmując młodzieńczą odwagą i bezceremonialnością. Pewnie dlatego te brzmienia lo-fi z początku lat 80. wcale się nie zestarzały.
Klanggalerie 2025


Skomentuj