Wpisz i kliknij enter

Nowości z Zoharum

Rapoon to stały gość w katalogu trójmiejskiej oficyny – ale tym razem dostajemy aż trzypłytowy album „:Cold War: Drum N’ Bass”.

Rapoon „:Cold War: Drum N’Bass” 

Ćwierć wieku temu Robin Storey wpadł na zaskakujący pomysł: postanowił opowiedzieć o czasach Zimnej Wojny, która wtedy wydała się już szczęśliwie zażegnaną przeszłością, za pomocą modnej na przełomie XX i XXI wieku estetyki drum and bass. Tak powstał podwójny album, który pierwotnie wydała amerykańska wytwórnia Caciocavallo, będącą przybudówką cenionej Soleilmoon, która zdefiniowała w latach 90. brzmienie post-industrialnego ambientu. Pomiędzy płytami Boyda Rice’a i Legendary Pink Dots znalazło się w jej katalogu miejsce na krążek Rapoon zatytułowany „:Cold War: Drum N’Bass”. Po dokładnie 25 latach od jego pierwszego wydania, materiał ten powraca w reedycji Zoharum, uzupełniającej dwa podstawowe krążki o trzeci – z aktualnymi reinterpretacjami nagrań z 2001 roku. Jak brzmi ta muzyka?

„:Cold War: Drum N’Bass” to wyjątkowy zestaw w bogatej dyskografii Rapoon. Brytyjski producent sięga tu po połamane rytmy – i to nie tylko drum and bass, ale też breakbeat i downtempo, ale wykorzystuje je w oryginalny sposób. Wycofując na drugi plan, redukuje niesioną przezeń taneczną energię i stawia na równi z pozostałymi elementami aranżacji. W efekcie rytmiczne połamańce nurzają się w onirycznej elektronice, etnicznych ozdobnikach i dubowych pogłosach, nadając muzyce hauntologiczny sznyt. Z dzisiejszej perspektywy „:Cold War: Drum N’Bass” idzie łeb w łeb z pomysłami The Caretakera czy Boards Of Canada z tego samego okresu. Muzyka z trzeciej płyty ma już nieco inny ton: jest mniej rozmarzona, pełniejsza niepokoju i bardziej surowa. Słychać w niej mocniej industrialne korzenie Storeya, co w ciekawy sposób koresponduje z dzisiejszą sytuacją polityczną w Europie.

Monocube & Troum „Contemplator Caeli” 

Działający od prawie dwóch dekad lat projekt Andrzeja Gładuszewskiego o nazwie Monocube dał się poznać z kilku płyt dla takich cenionych wytwórni, jak Cyclic Law czy Auf Abwegen. Jego specjalnością jest mroczny ambient rozpisany na drony i wpisany w ramy post-industrialnej estetyki. O wiele większy dorobek ma duet Troum z Bremy, będący spadkobiercą grupy Maeror Tri. Jego muzyka wyrasta więc w prostej linii z post-industrialu, ale też oscyluje od pewnego czasu wokół dark ambientu. Niemieccy artyści prowadzą własną wytwórnię Transgredient, która w 2019 roku opublikowała wspólny album Monocube & Troum – „Contemplator Caeli”. Wtedy wydany tylko na winylu, teraz powraca na kompakcie i w cyfrze nakładem Zoharum.

Znajdujące się nań nagrania zainspirowane zostały sztuką wieków średnich – sygnalizuje to oryginalna okładka wydawnictwa oraz łacińskie tytuły utworów. W polskim wydaniu okładka została zmieniona – ale dźwięki pozostały te same (i uzupełnione o jedną kompozycję). To wolno snujące się i nisko zawieszone drony, które splatają się w chmurne i statyczne nagrania. Dosyć to minimalistyczny materiał, stąd kojarzy się nie tylko z autorskimi dokonaniami Monocube i Troum, ale też z izolacjonistycznym ambientem, znanym z katalogu nieistniejących już niemieckiej wytwórni Ritornell w stylu Asmusa Tchietchensa czy Thomasa Konera. Tu dominuje nie mrok zamieniony na dźwięki, ale raczej chłód i brak ruchu. W efekcie „Contemplator Caeli” stanowi ciekawy aneks do twórczości swych autorów. Tytuł płyty oznacza „tego, który kontempluje niebo” i idealnie oddaje charakter firmowanej nim muzyki.

Jarl „Nerve Cell Threads Electronics” 

Szwedzki producent to już stały gość w barwach Zoharum – trójmiejska oficyna w sumie opublikowała aż osiem jego albumów. Trzy ostatnie zainspirowane były funkcjonowaniem ludzkiego układu nerwowego. Na nowym krążku Erik Jarl nawiązuje do wątków towarzyszących mu przy powstaniu trylogii o mózgu, czyniąc tym samym z niniejszego wydawnictwa nieformalną, czwartą część cyklu, odnoszącą się do zagadnień neuroprzekaźników, receptorów i synaps. Czyż to nie idealna tematyka dla muzyki elektronicznej?

Na krążku znalazły się cztery utwory zatytułowane „Electrical Impulse 1-4”, trwające blisko 60 minut. To muzyka o nieco ciemniejszej tonacji, ale wciąż cechująca się nieco psychodeliczną aurą i dużą rozpiętością emocjonalną, od nieco stonowanych fragmentów po bardziej intensywne frazy, oparte na gęstych pasażach syntezatorów i licznych ścieżkach perkusyjnych. Dzięki powolnym, niemalże niezauważalnym zmianom nastroju i brzmienia, Szwedowi udało się zachować niezwykle spójną, wręcz monolityczną formę, przekładającą się na czytelny odbiór konceptu „Nerve Cell Threads Electronics”.

Vidna Obmana „Twilight Of Perception Redux Volume 3”  

Pod nazwą „Twilight Of Perception Redux Volume 3” otrzymujemy od Zoharum gigantyczne archiwum nagrań holenderskiego producenta, zebrane z rozproszonych wydawnictw, które zrealizował w ciągu całej swej kariery. Na finał ukazuje się trzecia część serii, zawierająca osiemnaście utworów, zrealizowanych przez Dirka Serriesa w latach 1996 – 2006.  Dla tych, którzy znają twórczość Vidna Obmana, nie będzie tu większych zaskoczeń. Generalnie jest to oldskulowy ambient, w którym odbijają się echa zarówno post-industrialu, jak i plemiennego etno.

Uwagę zwracają tutaj piękne kompozycje, niosące ukojenie i spokój. To chociażby takie utwory, jak „The Towering Shadow” czy „Calm Journey” z pierwszego krążka czy „Travelworld” i „Totems” z drugiego, które oparte są na przestrzennych smugach syntezatorowych rodem z nagrań z katalogu nieodżałowanej wytwórni Recycle Or Die. Jeśli pojawiają się tu jakieś rytmy, to mają zdecydowanie tribalowy puls, choć wymodelowane są na nowoczesną modłę, jak w „Mechanical Blow” czy „System Heartbeat”. Momentami ta rytmika wysuwa się na pierwszy plan, co zamienia muzykę w nieoczywisty IDM, jak w „Evening Chorus”. W efekcie trzecia i finalna część cyklu jawi się najbardziej udaną z całej tej obszernej kolekcji.

Zoharum 2026 

www.zoharum.com

www.facebook.com/zoharum







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy

MIN t

Wokalistka, producentka i dyplomowana songwiterka. MIN t, czyli Martyna Kubicz, rozmawia z nami m.in. o swoim najnowszym teledysku, życiu w Berlinie i artystach którzy ją inspirują.