Koniec z rozumiejącym krytykiem, ze współodczuwaniem i innymi hermeneutycznymi wymysłami. Ależ to był bezsensowny koncert. Po pierwsze 2,5-godzinne opóźnienie. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć godzinę, która stała się chyba dla Kukabary standardową obsuwą. Ale oczekiwanie na koncert Baaby tyle czasu to już nie jest nawet lekka przesada. W cywilizowanym świecie ktoś ze sceny bąka jakieś „przepraszamy, opóźnienie” i temu podobne. Koniec z rozumiejącym krytykiem, ze współodczuwaniem i innymi hermeneutycznymi wymysłami. Ależ to był bezsensowny koncert. Po pierwsze 2,5-godzinne opóźnienie. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć godzinę, która stała się chyba dla Kukabary standardową obsuwą. Ale oczekiwanie na koncert Baaby tyle czasu to już nie jest nawet lekka przesada. W cywilizowanym świecie ktoś ze sceny bąka jakieś „przepraszamy, opóźnienie” i temu podobne.
A tu nic, siedzimy, leci nowe Meritum, niezbyt wiadomo, czy jest jakiś powód tego oczekiwania, czy coś ma jeszcze dojechać. To zakrawa na lekceważenie i nie chodzi mi o napuszone unoszenie się honorem, ale o zachowanie jakiś elementarnych zasad szacunku wobec odbiorcy.
![]() | ||
Pierwsze ruchy na scenie zapowiadały jakiś kabaret, leciały kawałki na modłę lat 80. a potem nawet Tede z DJ 600V…Nie wiem, ale może też czasem czujecie się, jakbyście byli jedynymi, którzy nie zrozumieli dowcipu. Ktoś opowiada i opowiada, nagle chwila ciszy i gdy chce się aż zapytać „no ale, co było dalej?”, reszta wybucha śmiechem. Podobnie czułem się nie tylko podczas tego live actu kiedy Mazolewski i Moretti dorzucali się do puszczanych z laptopa piosenek, ale przez większość koncertu.
Kwartet w składzie Weber (gitara, elektronika), Mazolewski (bas), Moretti (perkusja) i Duda (saksofony, flet) z początku zaczął grać w jakiejś manierze koncertu życzeń, gdzie wszystko jest ładne i elegancko podane. Tematy niby chwytliwe, ale w pewien sposób aż obślizgłe przez to wdzięczenie się. Jednak publika już była w niebo zabrana, a muzycy poszli głębiej tylko w tym sensie, że grali głośniej.
To mi chyba najbardziej przeszkadzało – brak selekcji brzmienia, granie do oporu: rzężenie gitary, buczenie basu, obstukiwanie talerzy. Dźwięków było dużo, może dzięki temu udało się zasłonić pewne braki inwencji. Bo pół biedy, kiedy grany był zgrabny temat (w ogóle to brawa dla Dudy za piękne frazy, które spajały całość, w moim odczuciu to on uratował ten koncert) wtedy to jeszcze jakoś leciało. Ale kiedy temat miał zostać jakoś rozwinięty, to robiło się słabo, momentami wręcz żenująco. No ale skoro muzyków to nie żenowało, to mnie tym bardziej.
![]() | ||
Ich głównym pomysłem na rozwinięcia był zgiełk, ale zgiełk też trzeba umieć robić. W najlepszych momentach brzmiało to jak HiM tylko, że przeładowany, wypchany odpadkami znalezionymi wokół. Na koncercie zagrane zostały utwory tylko z nowego albumu „Poope Musique”, a szkoda bo chciałbym posłuchać, jak zespół obecnie odnosi się do materiału z okresu „Con Gas”. Koncert trwał nieco ponad godzinę i gdy muzycy powiedzieli, że grają ostatni kawałek, który będzie zarazem bisem, publiczność niby nieco się zmartwiła, ale po zakończeniu tego utworu, jakoś nie domagała się powrotu Baaby na scenę. Dziwne, podczas występu można było odnieść wrażenie, że wszystkim się bardzo podoba.




DJ 600 v i lata 80 są ok !
podobno graja teraz metal?
moze bylem w zlym humorze, ale na pewno nie z powodu nienajedzenia sie, zawsze sie najadam.ale o powodzie zlego humoru szczerze napisalem i moim zdaniem mialo to wiele wspolnego, bo na koncert sklada sie muzyka przede wszystkim, ale tez wlasnie warunki (wiem, ze moze jestem nudny ale 2,5 godziny opoznienia!) i miejsce itd itp.
tak wiec moze byl to zly humor i troche sie nastawilem, ale moge z reka na sercu powiedziec, ze to nie bylo tak, ze sobie zalozylem ze zjebie ten koncert za spoznienie.i to tez nie tak, ze idac na baabe nie wiedzialem w co sie pakuje i liczylem na wyrafinowanie i wysubtelnienie.znam i lubie bardzo con gas a takze koncerty zamieszczane na baaba.org bardzo mi podpasowaly.ale wracajac do koncery piatkowego, to meczylo mnie to, ze jedynym pomyslem na danie numerom jakiegos ognia bylo granie niejako na chama , do oporu.
oczywiscie, wiele razy sie zastanawialem, czy ze mna cos nie tak.choc argument, ze wszystkim sie podobało nie przemawia do mnie.wiekszosc moim skromnym zdaniem nie ma racji.
co nie zmienia faktu, ze kazdy ma prawo myslec inaczej i mozliwosc komentowania uzyteczna jest.
dobrze więc, że jest możliwość komentowania tekstów, dyskusja dobra pożyteczna jest!
Panie Piotrze,
A może z Panem coś nie tak? Jeśli wszystkim się podobało? Byłem na Baabie parę dni wcześniej w Krakowie i uważam( nie tylko ja), że był to jeden z lepszych krakowskich koncertów w tym roku! Wszystkie kawałki zagrane z dużym rozmachem, nic nie rzęziło, nic nie buczało, nikogo nic nie żenowało. A może Panie Piotrze w złym humorze byłeś, nie najadłeś się wcześniej, albo co? Proponuję posłuchać płyty i tym razem się lepiej przyłożyć. To, że jest melodyjnie i, że wpada w ucho, i to, że słychać Him, Tortoise i jeszcze kilka innych kapel, to moim zdaniem zaleta. Ale każdy ma prawo myśleć inaczej…