Piękne pożegnanie.
David Sumner zafascynował się muzyką klubową ponad trzy dekady temu za sprawą występu Jeffa Millsa w nowojorskim klubie Limelight. W efekcie młody chłopak z Brooklynu najpierw zaczął pracować w sklepie z płytami, potem didżejować, aż w końcu zadebiutował w 1996 roku jako producent własnej muzyki pod pseudonimem Function. Do dziś dorobił się pokaźnej dyskografii, w której są wydawnictwa dla tak znanych wytwórni, jak Synewave, Downwards, Ostgut Ton czy Tresor. Amerykanin prowadzi również własną tłocznię Infrastructure NY, której nakładem wydaje innych artystów – w tym naszego rodaka Post Scriptum.
Sumner chętnie współpracuje też z innymi artystami. Efekty tego są równie imponujące – choćby w kolektywie Sandwell District, którego nagrania wywarły ogromny wpływ na kształt współczesnej sceny techno. Nie inaczej jest z jego solowymi dokonaniami. Debiutancki album „Incubation” nagrał dopiero w 2013 roku i objawił na nim porywającą fuzję przestrzennego techno z tematyką rodem z filmów sci-fi. Opus magnum artysty okazał się opublikowany sześć lat później podwójny zestaw „Existenz”, odsłaniający bardziej jasną i melodyjną stronę jego muzyki. Teraz dostajemy sequel do tamtego wydawnictwa.
Na mini-album „Aeternum (Existenz)” składa się sześć nagrań. Sumner rozpoczyna od kosmicznego ambientu w „Ascent”, który wiedzie nas do głębokiego techno podszytego acidowym loopem w „City Of Luz”. „Transmutation” kontynuuje te wątki pod postacią minimalowego killera o detroitowym tonie. Nowa wersja „Growth Cycle (Hermetic Mix)” zastępuje wokal Roberta Owensa syrenim śpiewem Stefanie Parnow, nadającym nagraniu wręcz psychodeliczny ton. W „November 29” dostajemy metaliczne electro, ozdobione wibrującym arpeggiem w stylu Tangerine Dream. Płytę wieńczy „Rubedo”: mroczny ambient, skoncentrowany na powoli wijącym się warczącym dronie.
Znajdujące się na „Aeternum (Existenz)” nagrania powstały w latach 2016-2019 i stanowią naturalne uzupełnienie ostatniego albumu Davida Sumnera. W ten sposób amerykański producent zamyka najbardziej ambitny projekt w swej karierze. Składający się nań mamuci zestaw nagrań odpowiada przemianie samego artysty, jaką przeszedł w tamtym czasie – od zanurzenia się w ciemności do wyjścia z niej w stronę światła. Tak, jak „Existenz” był dedykowany Nowemu Jorkowi, tak „Aeternum (Existenz)” twórca poświęca swemu zmarłemu niedawno partnerowi z Sandwell Distrct – Juanowi Mendezowi. I bez wątpienia jest to piękne pożegnanie.
Tresor 2026


Skomentuj