Wpisz i kliknij enter

Bourbonese Qualk – My Government Is My Soul

Post-industrialna mozaika.

Konserwatywne rządy Margaret Thatcher szybko odbiły się szerokim echem w brytyjskim undergroundzie. Jego radykalny sprzeciw objawił się z jednej strony w jadowitym anarcho-punku spod znaku Crass, a z drugiej – w mrocznym industrialu w wykonaniu Test Department czy Bourbonese Qualk. Oba z tych zespołów opowiadały się po stronie skrajnej lewicy, łącząc w swej działalności eksperymentalną muzykę z bezkompromisowymi akcjami politycznymi o anarchistycznym przekazie. Napędem ich twórczości był bunt – nic więc dziwnego, że przekaz ten z biegiem lat najzwyczajniej w świecie wypalał się.

W 1989 roku Bourbonese Qualk mieli już w swym dorobku sześć studyjnych albumów, na których z powodzeniem serwowali chałupniczy industrial, tworzony we własnym studiu, działającym w jednym z londyńskich skłotów. Nagrania grupy ewoluowały od surowych preparacji, mających formę politycznej agitki do bardziej zbornych kompozycji, sięgających nawet po rytmiczną elektronikę o tanecznym pulsie. Na koniec dekady formacja przygotowała materiał, który ukazał się w niemieckiej firmie FünfUndVierzig – „My Government Is My Soul”. Dziś powraca on do nas w reedycji austriackiej Klanggalerie.

Zestaw nieco odbiega od tego, co Bourbonese Qualk tworzyli wcześniej. Mniej tu elektroniki, prym wiodą za to instrumenty perkusyjne. Większość nagrań to przemysłowy tribal, kojarzący się raz z Talking Heads ze względu na funkowe partie gitary i basu („Let It Go” czy „Decide”), a kiedy indziej z Savage Republic za sprawą masywnych bębnów („Know Your Enemy”). Czasem muzyka Anglików asymiluje również echa egzotycznego etno, lokując się w okolicach 23 Skidoo („Éist”) czy późnego SPK („Ton Ton Macoute”).

Drugą odsłonę płyty tworzą utwory uderzające mocniejszą ekspresją. Mamy tu zwalistą perkusję, przesterowane partie gitar, niemal dronowe basy i ekspresyjny wokal. To wypisz-wymaluj noise rock w stylu wczesnego Swans, który znajdujemy w takich piosenkach, jak „Knock” czy „Forget The Past”. Chwile uspokojenia niesie psychodelia, rozpisana na brzęczące gitary, rozmyty saksofon i wyciszoną elektronikę w „Murmur” i „Keep Pushing”. Raz tylko trio stawia na marszowy industrial – i efektem jest utwór bliski dokonaniom Laibacha („Trapped”).

Spośród bonusowych nagrań najlepsze wrażenie robi „This Will Fall”, za sprawą którego na płycie pojawia się znane w wcześniejszych wydawnictw grupy industrialne electro spod znaku Cabaret Voltaire. Z kolei w remiksie tegoż utworu, jak i w remiksie sąsiadującego z nim „Let It Go”, uderza niespodziewanie transowy rock o niemal tanecznym sznycie, który w tamtym czasie zaczynały grać zespoły z kręgu Primal Scream, Happy Mondays czy The Stone Roses.

Koniec lat 80. był tym momentem, kiedy grupy z industrialnej sceny rozchodziły się w różnych kierunkach. Cabaret Voltaire grał już house, SPK pożegnał się neoklasycznym ambientem, Test Department zaczynał kombinować z breakbeatem. Swój najlepszy czas miał wtedy noise rock za sprawą ówczesnych dokonań Swans czy Big Black. Bourbonese Qualk próbuje na swej ostatniej płycie z tamtej dekady niemal tego wszystkiego po trochu. Efektem jest  mało spójny album, który ma jednak sporo dobrych momentów – szczególnie w tribalowych nagraniach. Krążek pokazuje, że Brytyjczycy nieustannie poszukują i to jest bez wątpienia ich największą zaletą.

Klanggalerie 2026

www.klanggalerie.com

http://www.facebook.com/pages/Klanggalerie

www.bourbonesequalk.net

www.facebook.com/bourbonesequalk







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy