Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.



Dj Shadow – Live! In Tune and on Time


Dj Shadow postanowił wydać album koncertowy. Jak może wyglądać koncert kogoś, kto swą muzykę lepi z powyrywanych fragmentów utworów już kiedyś nagranych, zagranych? Ile w takim koncercie jest prawdziwego, tradycyjnego grania, ile improwizacji, ile nieprzewidywalności, tak dla występów na żywo ważnej? I czy w przypadku Djskich setów takie pytania w ogóle mają sens? Może chodzi o coś innego, o zabawę, o zwariowany miks, którego się po prostu doskonale słucha..
Wydaje się, że dla Shadowa nie tyle granie na żywo jest ważne, ile ingerowanie w aranżację, samo brzmienie. Sample mamy gotowe, układanka powstaje jednak na bieżąco, często zaskakuje, często zawiera elementy kilku różnych kawałków, najczęściej zaś – i tak jest właśnie w przypadku „In Tune on Time” – daje po prostu wiele przyjemności. I refleksji, że tym tam;, którzy mieli okazje uczestniczyć w tym na żywo – dała przyjemności nieporównywalnie więcej. Josh Davis sięga po wszystkie swoje najpoważniejsze albumy: zaczyna się od ukłonu w stronę tej ostatniej: „Private Press”, która, w kilku zupełnie nowych aranżacjach, brzmi tutaj o wiele lepiej niż w oryginale. Zaraz potem idziemy wstecz, na płytę U.N.K.L.E – „Psyence fiction”, z której Shadow wycina motywy utwory „Bloodstain”. I tak jest już do końca – zaskakujące zwroty akcji, nowe aranżacje, na przemian klimaty trip-hopowe i zwariowane sety hip-hopowe, wszystko zaś zakonczone klasyką – 12-minutową suitą znaną z epokowego debiutu Shadowa – „Endtroducing..”. Krótko mówiąc: zabawa samplami, motywami, urywkami, fargmentami, strzępami. Nowoczesny koncert/występ, pokaz realizatorskich fajerwerków. Pokaz niezwykle udany, trzeba dodać. Zabawa przednia.
Shadow jest w niezłej formie, ciekawe więc, co zaprezentuje nam w przyszłości. Warto byłoby potraktować „In Tune on Time” w kategoriach podsumowania, klamry – minęło już 11 lat od wydania „Entropy” – utworu, którym Davis pojawił się tak naprawdę w muzycznym światku. Jeśli więc mamy do czynienia z podsumowaniem – zostało ono dokonane w wielkim stylu. Czekamy teraz na nowości.
2004

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. bartek

    Jeszcze od siebie polecam zwrócić uwagę na projekt Dictaphone, wspomniany przez jmana. Klimat zbliżony, choć więcej tu elektroniki, a mniej instrumentów.

  2. bartek

    no… znalezione fragmenty rzeczywiście inrygujące. Bardzo organiczna muzyka. Mam tylko nadzieję, że to nie pozory i całość nie brzmi jak kawiarniano-jesienne mle-mle-mle.