Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Elan Mehler Quartet – Scheme For Thought


Katalog założonej przez Gillesa Petersona wytwórni Brownswood powiększa się o coraz ciekawsze propozycje. Obok Bena Westbeecha, który w tym roku zaprezentował doskonały album, Japończyków z Soil and PIMP Sessions, warto przyjrzeć się zbliżonym do klasycznego jazzu nagraniom proponowanym przez brytyjski label. W zeszłym roku wydana została znakomita płyta The Heritage Orchestra, natomiast w tym roku ukazał się materiał kwartetu Elana Mehlera. Sama historia znajomości Petersona i Mehlera jest dość ciekawa. Panowie poznali się w ekskluzywnym kurorcie położonym w sercu szwajcarskich Alp, w którym Gilles spędzał krótki urlop. Elan Mehler został zaproszony tam, aby akompaniować gościom podczas wypoczynku.
Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że muzyka Elan Mehler Quartet należy do kategorii ortodoksyjnego jazzu – choćby dlatego, że w składzie zespołu nie ma miejsca dla instrumentów perkusyjnych. Zamiast tego mamy dwa instrumenty klawiszowe – na pianinie gra Elan, a na elektrycznej wersji tego instrumentu David Moore. Co najmniej równorzędną rolę odgrywa saksofon tenorowy, obsługiwany przez Andrew Zimmermana. Całość dopełnia bas Toda Hedricka. Wszystkie kompozycje – za wyjątkiem “Elvis Presley Blues” – napisane zostały przez Elana. Lider kwartetu przyznaje się do czerpania inspiracji z wielu źródeł, nie tylko jazzowej spuścizny Billa Evansa, Dizzy Gillespie, czy Dukea Ellingtona, ale również Led Zeppelin.
Utwory zawarte na płycie “Scheme For Thought” są wyjątkowo klimatyczne, spokojnie rozpływają się w kojącej, kameralnej, wręcz intymnej atmosferze. Idealną scenerią dla odbioru tej płyty byłaby jakaś zaciszna chatka pośród gór, wypełniona ciepłem bijącym z kominka – „Scheme For Thought” jest bowiem doskonałym tłem dla kontemplacji podczas długich, zimowych wieczorów. Całość trwa nieco powyżej 60 minut i należy podkreślić, iż jest to materiał bardzo spójny – nawet wtedy, gdy mimo ogólnie panującej łagodności zdarzają się momenty, kiedy muzyka kwartetu przyjmuje bardziej improwizacyjne kształty – jak w “Auntie-Biotics”, lub w rozpoczynającym się charakterystycznym dźwiękiem kontrabasu “The Pale 45s”. Całość jest więc z pewnością bardzo nastrojowa, choć nieusypiająca.
Z pewnością manager alpejskiego hotelu doskonale wiedział, komu powierzyć oprawę muzyczną w tak eleganckim miejscu. Na pewno muzyce Mehlera nie można odmówić wysmakowania, ale szczęśliwie udało mu się uniknąć nadęcia, które popsułoby odbiór płyty.
2007


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress