Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.



Skalpel – 1958 Breaks


Najpierw epka „Sculpture”, potem debiutancki album „Skalpel”, entuzjastyczne recenzje w „The Wire” i niezła sprzedaż sprawiły, że o grupie z Wrocławia zrobiło się głośno [ dość powiedzieć, że obydwa wydawnictwa to najchętniej kupowane pozycje w katalogu Ninja Tune odkąd jest on w Polsce]. Żeby złagodzić męki oczekiwania na nową płytę panowie Marcin Cichy i Igor Pudło wydali niedawno [tylko w Polsce] „1958 breaks”, czyli 50 min. „rarytasowych niepublikowanych nagrań, remiksów i winylowych singli” – bo tak reklamowany jest nowy krążek duetu.
Na płytę składają się niedostępne na CD dwie winylowe EPki wzbogacone dwoma wcześniej niepublikowanymi utworami Wrocławian. Małe wydawnictwo to chyba pierwszy krok przenoszący duet z rejonu zwanego ambient jazzem w stronę bardziej dynamicznych, czasem niemal tanecznych brzmień. Nie znaczy to jednak, że zbiór remiksów jest czymś radykalnie innym od tego, do czego nas Skalpel przyzwyczaił. Tych, którzy na pamięć znają album „Skalpel”, „1958 Breaks” może w paru miejscach zaskoczyć. Motywy z debiutu czasem traktowane są bardzo luźno, ale nad wszystkim unosi się aura typowa dla wcześniejszych dokonań duetu. Szczególnie dobrze wypada przygotowany przez quantic remix „1958”. Propozycja Skalpela wyjątkowo dobrze przedstawia się na tle zrobionej w podobnej formule płyty „Jazz Fajny Jest” z remiksami Pink Freudów. Tam mimo kilku interesujących utworów w całość wkrada się chaos. W przypadku „1958 breaks” trudno uwierzyć, że w powstawaniu tej płyty maczało palce tak wiele osób. Niech też nikogo nie zmyli słowo „rarytasy”, które musi się kojarzyć z propozycją przeznaczoną wyłącznie dla fanów. „1958 Breaks” nie ma nic wspólnego hermetycznymi wydawnictwami przygotowywanymi z myślą o kolekcjonerach i najwierniejszych wielbicielach.
Po wysłuchaniu tego materiału nie pozostaje nic innego, jak tylko ostrzyć sobie zęby na nową płytę Skalpela. Poprzeczka, którą zawiesił sobie duet dotychczasowymi wydawnictwami umieszczona jest w tej chwili naprawdę wysoko.
2005

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.