Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



September Collective – Always Breathing Monster


W skład September Collective wchodzi trzech doświadczonych muzyków: nagrywająca solo od ponad dziesięciu lat Barbara Morgenstern, znany z To Rococo Rot oraz Mapstation Stephan Schneider, i Paul Wirkus, tworzący m.in. z Emiterem (Mapa) czy Mikołajem Trzaską.
Pomysł na September Collective zrodził się w 2002 roku, kiedy artyści koncertowali w Polsce ze swoimi solowymi projektami. Nie chcieli tak po prostu kończyć swoich występów, więc zaczęli wspólnie improwizować. Ponieważ wszyscy pracowali na loopach i komputerach, improwizacje szły świetnie. Muzycy założyli zespół i kontynuowali współpracę, która opierała się właśnie na improwizowaniu i szukaniu nowych dźwięków. Tym sposobem w 2004 roku za pośrednictwem Geographic wyszła ich pierwsza płyta zwyczajnie zatytułowana „September Collective”, a trzy lata później „All The Birds Were Anarchists”, wydana już przez Mosz.
Materiał na „Always Breathing Monster” artyści nagrali w Johannes Kirche w Düsseldorfie, a ideą powstania albumu była praca nad brzmieniem organów kościelnych. Muzycy, jak sami przyznają, najpierw zaaranżowali na komputerze pliki MIDI, aby później „nakarmić” nimi organy. Powstałe efekty dźwiękowe nagrywali mikrofonami rozstawionymi w różnych miejscach w kościele. September Collective eksperymentują z dźwiękiem kościelnych organówDopiero potem podjęli decyzję, że do improwizacji na koncertach będą używali tylko dźwięków z sesji w Johannes Kirche. Po pewnym czasie uformowały się z tego pełnowartościowe kompozycje, więc można je było nagrać. Rezultaty są co najmniej frapujące.
Utwory z najnowszej płyty niekiedy są delikatne i kruche, innym razem dostojnie buchają, jak przystało kościelnym organom. Otwierający album „Terzian” wywodzi się z pogranicza ambientu i glitchu, plumkający loop pętli się i pętli, a towarzyszą temu przeciągłe i świetliste pady, które pod koniec lekko się psują. Skrzypiące krzesło i oddalone nuty organowych tub rozpoczynają utwór „Zimbel” – dosyć bezpretensjonalny i nawet wesoły na tle całości, przyjemnie jest zagubić się w jego powtarzalnych trzaskach tła. Zbliżony field recording towarzyszy kawałkowi „Nasat”, który na drgania głębokiego basu rozrzuca elektroniczne drobinki i gdzieniegdzie doda sprzężenie czy jakiś szum.
„Waldflöte” przeciągłymi klawiszami wprowadza niespokojny, tajemniczy nastrój, ale nie straszny, za sprawą brzmienia organów i klikających dźwięków raczej melancholijny. Medytacyjnemu „Dulzianowi” będzie przeszkadzało skrzypienie, zaś wzniosłej „Amorosie” na dobre wyjdą egzotyczne podmuchy niby fletu.
„Always Breathing Monster” jest płytą w przeważającej mierze improwizowaną, bo takie są założenia od początku działalności zespołu. September Collective eksperymentując z dźwiękiem kościelnych organów, przekuwa ich brzmienie w nową formę i odsłania przy tym nieznane aspekty instrumentu. Najnowszy album bądź co bądź przedstawia muzykę elektroniczną, przez wspomniany ambient i glitch niekiedy zahaczającą nawet o IDM, a poznawszy historię powstania tego dzieła, nie sposób za tę pracę nie podziwiać muzyków.
MySpace.com
Mosz.org
Gusstaff.com
Mosz 021, 2009

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.