Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.



Secret Cinema – Minerals


„Any sonar contact, Mr. Cameron?” – od tego pytania wypowiedzianego przez Seana Connery`ego w filmie „Polowanie na Czerwony Październik” rozpoczynał się wydany dwadzieścia lat temu singiel projektu Meng Syndicate – „Sonar System”. A potem następowała mordercza jazda w stylu europejskiego rave techno – twardy bit i wyjące klawisze. W ten sposób wystartowała kariera Jeroena Verheija, holenderskiego didżeja i producenta, który w ciągu następnych dwóch dekad wyrósł na jedną z najważniejszych osobistości niderlandzkiego clubbingu. Działając pod różnymi szyldami – od wspomnianego Meng Syndicate przez Grooveyard po Secret Cinema – nagrał kilkadziesiąt dwunastocalówek i trzy albumy, na których ewoluował od siarczystej łupanki do bardziej wyrafinowanego grania. Dwa lata temu Verheij powołał do życia własną wytwórnię płytową – Gem Records. I właśnie jej nakładem ukazuje się jego nowy album – „Minerals”.

W skład zestawu wchodzą dwie płyty. Pierwsza z nich ma typowo taneczny charakter. Holenderski producent wpisuje w dwanaście zmiksowanych ze sobą nagrań całe swe klubowe doświadczenie, co owocuje niezwykle dynamicznym materiałem. Zaczynając od ambientowego wstępu („Intro – Exploration”), szybko przechodzi do konkretnego grania – „Smooth Talc” i „Crystal System” (zrealizowany z Ramonem Tapią) to nowoczesny tech-house, w które motoryczne bity zostają okraszone trance`owymi akordami klawiszy i podszyte kosmicznymi podkładami, przywołując na myśl ostatnie dokonania Technasii.

Wraz z zanurzonym w gęstej zawiesinie zgrzytów i chrzęstów „Turquoise” rozpoczyna się coraz mocniejsza jazda w stylu ciężkiego techno. Bity stają się coraz twardsze, niczym w tektonicznych produkcjach Bena Klocka („Calcite Night”), raz po raz pojawiają się industrialne wyziewy („Moh`s Scale” z udziałem Kaldena Bossa), soniczne akordy rozrywają membrany głośników („Star Sapphire”), a kolejne eksplozje dźwiękowego gazu wypełniają nagrania toksycznym szumem („Topaz” z Egbertem).

Brzmienia typowe dla europejskiego hard techno rodem z dawnego Tresora łączą się tutaj z nowoczesnymi rozwiązaniami dźwiękowymi typowymi dla CLR czy Stroboscopic Artefact. Wszystko to tworzy potężną petardę maksymalnie naładowanego dźwięku – która zadziała niczym zabójczy granat rzucony na dancefloor.

Pod koniec płyty Verheij powoli uspokaja nastrój. Z galopującego techno zjeżdża do hipnotycznego minimalu („Caught In Amber”), by potem wyhamować w dwóch ambientowych kompozycjach (chmurnej „Interlude – Passage” i pastelowej „Ruby FM” z udziałem Cosimy).

Zakończenie pierwszego krążka idealnie wprowadza nas w nastrój drugiego dysku. Znalazło się na nim pięć statycznych kompozycji zrealizowanych przez Verheija wspólnie z holenderskim duetem Mental Youth a tworzących monumentalną suitę „Moving Earth”. Tytuł jest w tym przypadku bardzo adekwatny. Muzyka z płyty to mroczny dark ambient w stylu Lustmorda czy wczesnego Netherworld, koncentrujący się na wolno płynących segmentach chmurnego dźwięku o lodowatym tchnieniu. Przeciągłe pasaże rozjarzonych syntezatorów nakładają się na siebie niczym morskie fale, tworząc mocno zbasowane brzmienia, imitujące tektoniczne ruchy najniższych warstw Ziemi.

Obie płyty miksują się ze sobą w perfekcyjny sposób – w jednym i drugim przypadku to undergroundowe granie stawiające zarówno na mocną energię, jak i mroczny klimat.

www.gemrecords.nl

www.secretcinema.nl

www.myspace.com/secretcinemasound
Gem 2011

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.