Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Millie & Andrea – Drop The Vowels

Zaskakująco efektowna wariacja na temat brytyjskiego rave’u sprzed dwóch dekad, wpisana w jak najbardziej współczesne brzmienia.

Pod dowcipnym szyldem Millie & Andrea ukrywa się dwóch znanych producentów związanych z manchesterską wytwórnią Modern Love – Miles Whitakker i Andy Stott. Pierwszego znamy przede wszystkim z duetu Demdike Stare, ale działał on również w innych projektach, choćby Pendle Coven czy Slant Azymuth. Drugiego nie trzeba specjalnie przedstawiać słuchaczom nowej elektroniki – jego reinterpretacje techno i house na płytach „Passed Me By” i „We Stay Together” zrewolucjonizowały w ostatnich latach myślenie o tych gatunkach.

Jako Millie & Andrea zadebiutowali oni sześć lat temu, rozpoczynając publikację cyklu winylowych dwunastocalówek, na których zmierzyli się oni głównie z modnym wówczas dubstepem. Ich wizja tej muzyki była oczywiście skrajnie indywidualistyczna – choć nie pozbawiona nadrzędnych cech tego gatunku. Podsumowaniem dotychczasowej działalności projektu jest wydany właśnie przez Modern Love jego debiutancki album „Drop The Vowels”, który przynosi wybrane utwory z winylowej serii oraz zupełnie premierowe nagrania.

Płytę otwierają afrykańskie śpiewy i plemienne bębny – a dopiero potem wyłaniają się z nich metaliczne perkusjonalia, pogłębione studyjnymi pogłosami („Giff Riff”). To czytelny hołd dla industrialnej tradycji, która już na początku lat 80. w postaci takich wykonawców, jak 23 Skidoo czy Last Few Days łączyła przemysłową elektronikę z egzotycznymi samplami. Bardziej abstrakcyjna wersję gatunku przynosi finałowy utwór – bo tym razem dostajemy chmurny dark ambient wywiedziony z wczesnych eksperymentów Lustmorda („Quay”). Brytyjscy producenci ożywiają jednak tę formułę ciekawym kontrastem, uzyskanym dzięki zestawieniu melodyjnych klawiszy z niepokojącymi dźwiękami otoczenia.


A co między tą klamrą spinającą pozostałe sześć nagrań? Totalna niespodzianka – zadziwiająco udany hołd dla brytyjskiej tradycji muzyki rave z początku lat 90. Zaczyna się od „Stay Ugly” – i jest to zaszumiony breakbeat, łączący fabryczne stuki z nisko zawieszonym basem, które podtrzymują zdeformowaną melodię o ciepłym tchnieniu. W „Temper Tantrum” Whittaker i Stott przywołują siarczysty jungle, atakując bezpardonowo grzechoczącymi perkusjonaliami, zanurzonymi w szeroko rozlanym tle o soundtrackowym rozmachu. Podobnie dzieje się w tytułowym „Drop The Vowels” – ale tym razem dostajemy podrasowany wyraźnie na industrialną modłę wściekły hard core, jakiego nie powstydziłby się sam Doc Scott.

Echem aktualnych trendów na angielskiej scenie klubowej jest tutaj „Spectral Source”. Millie & Andrea modelują jednak klasyczny UK garage na bardziej psychodeliczną modłę – dodając do łamanego pulsu łagodnie pohukujące syntezatory, upstrzone poszatkowanymi samplami ludzkich głosów. Niedawno Paul Woolford przypomniał nam swym projektem Special Request, jak brzmiał niegdyś wysokooktanowy drum’n’bass – i Whittaker i Stott idą w jego ślady, serwując nam „Corrosive” – nieco prześmiewczą wersję gatunku, bo nasyconą 8-bitowymi efektami i noise’wym ziarnowaniem. „Black Down” to z kolei ukłon duetu w stronę industrialnego techno – miarowo pulsującego przesterowanymi bitami, niosącymi złowrogie chóry i zwaliste drony.

„Drop The Vowels” ujmuje od pierwszego przesłuchania. Dwaj doświadczeni producenci sięgają po stare i nowe odmiany klubowej elektroniki, bawiąc się nimi beztrosko i nasycając je typowymi dla siebie deformacjami. Efekt jest znakomity – eksperymentalne zacięcie nie przesłania bowiem tym razem ja na temat komunikatywności, a mroczny nastrój nie odbiera tanecznej energii poszczególnym nagraniom. Ta wariacja na temat brytyjskiego rave’u sprzed dwóch dekad spotka się zapewne z szerokim odzewem w polskim undergroundzie – i z pewnością już niebawem usłyszymy echa dokonań Millie & Andrei w utworach publikowanych przez kultowe wydawnictwa w rodzaju Mik!Musik czy Monotype.

Modern Love 2014

www.modern-love.co.uk

www.soundcloud.com/modernlove

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. lofixxx

    jak zwykle fachowa recenzja. trafna aczkolwiek może niekonieczna ta ironia w ostatnim zdaniu 🙂