Avion – Untrod
Paweł Gzyl:

Mocne techno podane w przystępny sposób.

Centralia – Ghost Report
Jarek Szczęsny:

Od krzyku po wybuch industrialnego granatu.

Ovandra – Retrofuture
Paweł Gzyl:

Radosne buszowanie w skarbcu trance’owych brzmień.

Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.



Dark Sky – Imagin

Szefowie wytwórni Monkeytown znów postawili na grupę, która łączy artystyczne ambicje z komercyjnym potencjałem.

Matt Benyayer, Thomas Edwards i Carlo Anderson poznali się w college’u. I szybko połączyła ich miłość do muzyki z lat 90. – klasycznego breakbeatu, który w ostatnich latach został niespodziewanie rewitalizowany na fali powodzenia bass music. Nic więc dziwnego, że założyli własny zespół – i niebawem stali się jedną z sensacji londyńskiej sceny klubowej, nagrywając kolejne single dla Black Acre, Tectonic i Monkeytown.

Debiutancki album Dark Sky lokuje się jednak nieco z boku tych tanecznych produkcji, z jakich do tej pory dało się nam poznać trzech Anglików. To zdecydowanie zestaw do słuchania – choć oczywiście niepozbawiony klubowej energii. Tę ostatnią znajdujemy przede wszystkim w utworach instrumentalnych – takich, jak otwierający całość „Imagin”, wprowadzający na płytę latynoski puls „Voyages”, czy uwodzący arabską melodyką „Manuka”.

Brytyjczycy raczej stronią od prostej rytmiki typowej dla house’u i techno – pozwalając sobie jedynie w dwóch utworach poflirtować z tymi stylistykami. „Odyssey” jest osadzony na miarowej pulsacji – lecz uzupełniające go klawisze w stylu lat 80. nadają mu niemal synth-popowy sznyt. Podobnie dzieje się w finałowym „Purple Clouds” – ponieważ rozbrzmiewa w nim eteryczny śpiew Cornelii.


Udzielająca się na stałe w formacji Portico Quartet wokalistka ozdabia swym głosem jeszcze kilka innych kompozycji. To już typowe piosenki o elektronicznym brzmieniu – energetyczny „Lucid”, rozbudowany „Vivid” i nastrojowy „Nothing Changes”. I to w nich najwyraźniej słychać echa muzyki lat 90. – zarówno tanecznych hiciorów Spillera, jak i tęsknych elegii Portishead.

W dwóch kompozycjach pojawia się męski głos o soulowej barwie. „Silent Fall” ma co prawda UK garage’ową rytmikę – ale ten charakterystyczny śpiew dodaje mu nieco poważniejszego tonu. Echa dokonań Jamesa Blake’a czy Jamiego Woona odżywają z kolei w „Rainkist”. To uwodzicielskie R&B o zbasowanej rytmice, w której jest miejsce zarówno na romantyczny nastrój, jak i na klubową energię.

Dziesięć premierowych piosenek z „Imagin” nie trwa długo, a ich kunsztowna konstrukcja sprawia, że poświęcony im czas mija przyjemnie. Panowie z Modeselektora znowu postawili na zespół, który godzi komercyjne ciągoty z artystycznymi ambicjami. Kto wie – może Dark Sky zagrozi nawet kiedyś swym kolegom z Disclosure?

Monkeytown 2014

www.monkeytownrecords.com

www.facebook.com/MonkeytownBerlin

www.facebook.com/darkskyuk

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.