BNNT is Michał Kupicz – Multiversion #2
Jarek Szczęsny:

Część druga.

Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.



Matom – Loves Mistakes

„Adult oriented electronics”.

Debiutancki album duetu Matom to dla nas wydarzenie szczególne – ponieważ jego drugi występ odbył się w Warszawie i dał tytuł jednemu z nagrań zamieszczonemu na krążku. To tym bardziej ciekawe, gdyż jego członkowie postanowili swą wspólną twórczością oddać hołd słynnemu studiu niemieckiej wytwórni Hansa w Berlinie, gdzie niegdyś powstał legendarny album Davida Bowie – „Low”. A jak przecież wszyscy doskonale wiemy, jedną z najważniejszych kompozycji, które się nań znalazły, jest przecież „Warszawa”.

Pod szyldem Matom ukrywa się dwóch artystów: brytyjski producent Matt Edwards (najbardziej znany jako RadioSlave) i francuski muzyk Thomas Gandey. Zaczęli od wspólnych występów – i właśnie wtedy zagrali w naszej stolicy, zresztą u boku weterana kosmische musik, Manuela Göttchinga. Potem zaczęły się prace studyjne w dwóch studiach – w Bordeaux i Berlinie. Edwards zajął się stroną rytmiczną, natomiast Gandey grał na analogowych syntezatorach. W sesji wziął również gościnny udział gitarzysta – Paul Sandrone.

Album otwiera ilustracyjna kompozycja „Crossroads”. Głównym jej wątkiem jest zaskakująca partia Rhodesa, wpisująca bluesowe i progresywne brzmienia w mroczne tło, splecione z dronowych wyziewów i przestrzennej elektroniki. W „Experiment 1 Variation 3” pojawia się bujający puls rodem z cyfrowego dubu. Masywne bity i głębokie basy niczym z nagrań The Orb zostają tu jednak uzupełnione w niespodziewany sposób… chłodnym motywem fortepianowym o neoklasycznym tonie.


Miarowy tech-house o minimalowym sznycie uderza w utworze „Hansa”. Ale i tu nie ma miejsca na oczywistości – Gandey zabarwia bowiem hipnotyczny rytm perlistymi pasażami Rhodesa, a Edwards zatapia to wszystko w smyczkowych syntezatorach. Wspomniana wcześniej kompozycja „Warsaw” została napisana na koncert duetu w Polsce. To mięsisty dub-house o podkładzie przywodzącym glitchowe dekonstrukcje jamajskiej muzyki dokonywane przez artystów z wytwórni Scape. Nowością jest tutaj pastelowa partia gitary, na której Sandrone gra niczym sam Steve Hillage.

W „Zazu” cofamy się do lat 70., kiedy to w berlińskich studiach Hansy powstawały nie tylko płyty Bowiego, ale też Tangerine Dream. Tym razem dostajemy bowiem ambientowe nagranie, rozpięte miedzy kraut-rockową partią gitary a przejmującymi arpeggiami klawiszowymi o kosmicznym rozmachu. „Piano 2 Variation 4” to hołd duetu dla klasyków współczesnego minimalizmu – Steve’a Reicha i Philipa Glassa. Utwór skoncentrowany jest bowiem na fortepianowych kaskadach, podszytych jedynie dyskretnie plemiennymi perkusjonaliami.

Zwiewne dub-techno rozbrzmiewa w „Experiment 7 Variation 2”. Miarowy puls uzupełniony tribalowymi stukami łączy dwa przeciwstawne elementy: latynoską w melodyce partię fortepianu i rozedrgane akordy pinkfloydowej gitary. Opus magnum duetu okazuje się być jednak dopiero finałowa kompozycja. „Love Mistakes” wpisana jest co prawda w ramy zredukowanego dub-house’u, ale Edwards i Gandey budują na tym szkielecie bogatą aranżację, urzekającą zarówno delikatnymi tonami Rhodesa, jak i ambientowymi syntezatorami.

Debiutancki album Matom robi duże wrażenie. To przykład „żywej” elektroniki na najwyższym poziomie. Członkowie tego międzynarodowego duetu czerpią bowiem inspirację z klasyki kosmische musik i jamajskiego dubu – ale wpisują ją w całkowicie współczesne brzmienia, nadające całości aktualny sznyt. Jeśli kiedyś funkcjonował termin „adult oriented rock”, wydaje się, że „Love Mistakes” można by określić mianem „adult oriented electronics”. Tej płyty idealnie słucha się w domu – kiedy płynące z niej dźwięki sprawiają, że niemal pływamy w przestrzennej muzyce. Nic więc dziwnego, że w katalogu swej wytworni Planet E umieścił ją nie kto inny, jak sam mistrz ilustracyjnego techno – Carl Craig.

Planet E 2014

www.planet-e.net

www.facebook.com/planetedetroit

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.