BNNT is Michał Kupicz – Multiversion #2
Jarek Szczęsny:

Część druga.

Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.



Ricardo Tobar – Collection

Drugi album Ricardo Tobara potwierdza jego oryginalny talent.

Ten pochodzący z Chile młody producent już od pierwszych nagrań zwrócił na siebie uwagę ciekawym podejściem do dźwiękowej materii. Choć celował w rytmach electro i techno, tak balansował brzmieniem swych nagrań, że wymykały się one jednoznacznej klasyfikacji. Z jednej strony było w nich miejsce na taneczny puls, a z drugiej – dało się słyszeć wyraźną skłonność artysty do intrygujących eksperymentów.

Nic więc dziwnego, że Ricardo Tobar szybko przeniósł się z rodzinnego Chile do Paryża. Dzięki temu jego produkcje ujrzały światło dzienne nakładem tak znanych tłoczni, jak Border Community, Traum Schallplatten czy In Paradisum. Debiutancki album artysty – „Treillis” – wydała jednak francuska wytwórnia Desire, mająca w swym katalogu więcej mrocznego post-punku i no wave niż techno. Nie był to jednak przypadkowy wybór – co potwierdza druga płyta długogrająca młodego twórcy.

Pierwsza część „Collection” dedykowana jest plemiennym rytmom – i zwarzywszy na to, iż Tobar wyrasta z kultury latynoskiej, tribalowe bębny w „Pasaje” i „Brittle” wcale nie dziwią. Chilijski producent nie zatrzymuje się jednak na poziomie imitowania kultury ludowej – i dodaje od siebie do tego bulgoczącego kotła zgrzytliwe pasaże przesterowanych gitar oraz archaiczną elektronikę rodem z wczesnego industrialu.

Miarowy puls rodem z detroitowego techno uderza dopiero w „Invierno” – ale i tutaj napotyka on na chmurne brzmienia sprzed trzech dekad: przetworzony wokal w stylu Iana Curtisa i nerwowo zawodzące klawisze o post-punkowym sznycie. W podobnym metrum utrzymana jest „Angora” – łącząc ze sobą rozwibrowane arpeggia i przemysłowe chroboty. Plemienna rytmika powraca w „Inside Castle” – ale ze względu na blaszane brzmienie perkusjonaliów przywołuje raczej plemienny industrial w stylu Geins’t Nait niż jakikolwiek folklor. Tym bardziej, że w tle aż gotuje się od warczących i trzeszczących efektów.

A potem kompletne zaskoczenie – wraz z „There Is Pop” uderza sprężysty bit syntetycznego disco, któremu Tobar zgodnie z swym upodobaniem do brzmień z lat 80. przeciwstawia kobiecy wokal w stylu Cocteau Twins. Równie porywający efekt chilijski producent uzyskuje w „Blue Mint” – modelując tym razem elektroniczne disco na bardziej nowofalową modłę, dzięki czemu kompozycja przypomina dokonania niemieckich mistrzów tego typu grania z Din A Testbild. Z kolei echa motorycznego rytmu w stylu Neu! czy nawet Kraftwerk słychać w „Crystal Sun” – kompozycji perfekcyjnie syntetyzującej krautową transowość z surowością brzmień Neue Deutsche Welle.

„Collection” to znakomity album, na którym jego autorowi udało się dokonać zaskakująco efektownej syntezy post-punkowych reminiscencji ze współczesną elektroniką, zarówno tą o tanecznym, jak i eksperymentalnym sznycie. Podobne próby podejmują również artyści z kręgu wytwórni Downwards, Jelaous God czy Blackest Ever Black – ale Ricardo Tobar wpisał te tendencje w typową dla swej latynoskiej natury burzliwą emocjonalność. Efekty są unikatowe na współczesnej scenie nowych brzmień. A co najciekawsze – album ten wydał znany z bardziej komercyjnego zacięcia… Cocoon.

Cocoon 2015

www.cocoon.net

www.facebook.com/Cocoon-Recordings

www.ricardotobarblog.blogspot.com

www.facebook.com/ricardotobarofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. ReneGad

    ale to dobre!