Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Eksperymentalne oblicze RPA – część dwudziesta

Poznajcie dwa niezwykłe męskie głosy, które pochodzą z Kapsztadu i Johannesburga.

Ramon GalvanRamon Galvan – „A Pearler” (21.06.2015)

Ramon Galvan to kapsztadzki songwriter i multiinstrumentalista, który udziela się w avant-rockowym zespole Blackmilk. W 2009 rozpoczął solową karierę publikując debiutancki album „Outer Tumbolia” nakładem oficyny Jaunted Haunts Press (o tej wytwórni pisałem w pierwszej części cyklu). Na tegorocznym wydawnictwie „A Pearler” Galvan potwierdził, że jest utalentowanym kompozytorem, instrumentalistą i niebywałym wokalistą – barwa jego głosu mieni się różnymi kolorami (np. w kapitalnym utworze „EGB”). Twórczość Galvana ociera się o eksperymentalny rock/folk, post-rock i shoegaze. Myślę, że artysta mógłby wyjątkowo zabrzmieć w ducie z Stuartem Staplesem z Tindersticks, choć w głosie Ramona czuć też jakąś nutę Davida Bowiego („Cabin Essence”). Wielka szkoda, że materiał z „A Pearler” na razie nie doczekał się wydania na fizycznym nośniku, gdyż w pełni na to zasługuje. Jeśli szukać porównań na gruncie południowoafrykańskim to fani João Orecchiy i Givana Lötza powinni sięgnąć po nagrania Galvana.

Profil na BandCamp »

Julian RedpathJulian Redpath – „Maiden light” (01.02.2015)

Julian Redpath mieszka w Johannesburg, gdzie tworzy swoje nastrojowe piosenki. Południowoafrykański songwriter porusza raczej typowe tematy, takie jak miłość, poszukiwanie, rodzina i rodzimy kraj, lecz robi to w bardzo dojrzały sposób. Jego nagrania nie mają nic wspólnego z ckliwym i banalnym plumkaniem na gitarze oraz mruczeniem pod nosem. W 2009 roku wydał debiutancką EP-kę „Shipwrecks”, a w tym roku opublikował pierwszy długogrający materiał, pt. „Maiden light”. Jedenaście kompozycji na gitarę, delikatną elektronikę i przede wszystkim głos, który sprawia, że postać Redpatha zdecydowanie się wyróżnia. Słychać, że artysta jest zafascynowany amerykańskim avant-folkiem czy americaną, ale potrafi przefiltrować te gatunki przez swoją wrażliwość i nadać im wyjątkowy charakter. Z pewnością płyta „Maiden light” pozytywnie zaskoczy miłośników Songs: Ohia (Jason Molina), Mazzy Star, Bonniego ‚Prince’a’ Billy’ego czy Low Roar.

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.