Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Anna Zaradny – Go Go Theurgy

Anna Zaradny powraca z zupełnie świeżym materiałem!

Jesienią ubiegłego roku polska kompozytorka, saksofonistka i artystka audiowizualna opublikowała bardzo dobry minialbum „RE:EM” (nasz recenzja), gdzie mieliśmy jej remiks utworu grindcore’owo-death metalowej grupy Antigama, jak i nagranie „NEW feat OLD” Zaradny w interpretacji Christiana Fennesza. Fakt, faktem, ale od czasu utworu „Octopus”, który znalazł się na splicie z Burkhardem Stanglem z 2012 roku, nie było nowych kompozycji Zaradny.

Tegoroczny longplay „Go Go Theurgy”, podobnie jak krążek „Mauve Cycles” (2008), pomieścił dwie długie kompozycje zbudowane wyłącznie z elektronicznych struktur, mam tu na myśli syntezator analogowy i software’owe urządzenia imitujące różnorodne brzmienia (być może jeszcze kiedyś artystka powróci do saksofonu). Nowe nagrania niosą za sobą potężną dawkę fizyczności, już od pierwszych sekund w „Theurgy One” – typuję, że źródłem jest analogowy dron – wgryza się w nasze ciało swoista pętla przedziwnych fal dźwiękowych zmieniająca swój układ choreograficzny w ułamki sekund.

Strona B tego wydawnictwa przynosi jeszcze ciekawsze doświadczenia sensualne w postaci „Theurgy Two”. Niespodziewanie performatywny trans w wykonaniu Zaradny zostaje nasycony strzępkami melodii o orkiestrowej proweniencji, a ich binarny charakter sprawia, że obcujemy z czymś wyjątkowym, nie dającym się nazwać. Nawet zmysły odmawiają posłuszeństwa. Ten koherentny i zarazem postrzępiony strumień dźwięków na chwilę zamiera, po czym wydostaje się na wierzch nieco inne stworzenie – niepokój, niepostrzeżenie przeradzający się w coś na kształt organicznego ambientu. Nazywanie tego „zjawiska” powszechnie znaną nomenklaturą jest banalne, choć ułatwia śledzenie podskórnych kontekstów.

Okazuje się, że Anna Zaradny konsekwentnie zaciera po sobie wszelakie oczywiste tropy mogące nas – słuchaczy – naprowadzić na trywialny tok myślenia, który w konsekwencji byłby jedynie zaśniedziałym splotem etykietek, jak wiemy, swobodnie przypinanych na prawo i lewo. Artystka stoi po środku tego procesu i nie zamierza wychylać się w żadną stronę (nie mylić tego z jakąś formą kunktatorstwa), co czyni jej twórczość oryginalną i dalekobieżną.

13.05.2016 | Musica Genera / Bocian Records

 

Strona Anny Zaradny »Strona Musica Genera »Strona Bocian Records »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.