Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.



S U R V I V E – RR7349

Czy syntezatorowi kowboje śnią o elektrycznych owcach?

Czwarty pełnowymiarowy album kwartetu z Austin to jedna z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych premier na scenie elektronicznej. A wszystko za sprawą hitu minionych wakacji: stylizowanego na lata 80. ubiegłego wieku serialu Stranger Things. Wśród czynników, które złożyły się na sukces tej Netfliksowej produkcji śmiało wymienić można utrzymany w retrofuturystycznym klimacie soundtrack autorstwa Kylie’a Dixona i Michaela Steina, na co dzień członków S U R V I V E.

Ścieżka dźwiękowa do Stranger Things stanowi idealny wstęp do RR7349 lub, jak powiedzieliby entuzjaści sztuki kulinarnej, soczystą przystawkę przed daniem głównym. Tematy i pomysły pojawiające się w serialowym podkładzie w zarysie, dopiero na najnowszym longplayu Teksańczyków mają szansę wybrzmieć w pełnej krasie.

Płyta ukazuje zespół (w którego skład poza sławną dwójką wchodzą również Adam Jones
i Mark Donica) jako pojętnych uczniów i wiernych kontynuatorów Johna Carpentera, Brada Fiedela, Vangelisa oraz Tangerine Dream. Panowie z S U R V I V E, podobnie jak ich mistrzowie przed laty, potrafią za pomocą syntezatorowego instrumentarium (głównie Korgów i – nomen omen – Rolandów) kreować niesamowity nastrój tajemniczości i grozy. Świetnie radzą sobie także z dozowaniem napięcia i emocji, nostalgiczne tła przeplatając dynamicznymi fragmentami o rozbudowanej rytmice (Dirt), a motywy mroczne kontrapunktując pogodnymi (Wardenclyffe).

Kolejnymi atutami grupy są: umiejętność oszczędnego operowania rozmaitymi dźwiękowymi smaczkami (jak fabryczne odgłosy i zmodulowane zaśpiewy w Other), zmysł do prostych, acz nie banalnych melodii (znajdziecie ich tu bez liku), a nadto wykonawcza wszechstronność pozwalająca muzykom na swobodne lawirowanie między tak odległymi stylami jak ambient, synth-pop czy IDM.

Zawartość krążka przywodzi na myśl doskonałe oprawy muzyczne Mgły, Terminatora, Łowcy androidów czy Podpalaczki. Jednocześnie żadnej spośród dziewięciu kompozycji na RR7349 nie sposób uznać za owoc zbyt dosłownej inspiracji kultowymi już score’ami sprzed ponad trzech dekad.

Kwartet autentyzmem bije na głowę większość swoich konkurentów i nie mam wątpliwości, że nawet gdy minie cały ten hajp (cóż za językowy potworek) na eksploatowanie ejtisów
(i następny), a wszyscy epigoni epoki odejdą w niepamięć, twórczość formacji
P R Z E T R W A.

___________
Dopowiem jeszcze, że album opublikowała kojarzona raczej z metalową ekstremą niż eksperymentalną elektroniką wytwórnia Relapse Records, a tytuł wydawnictwa stanowi numer katalogowy płyty.

 

Bandcamp 
Facebook 
Relapse Records 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.